niedziela, 1 września 2013

Rozdział 10

-Twój syn właśnie zmienił się przy wszystkich w super sayianina !- wykrzyczała Bulma wpadając do hotelowego pokoju z głośnych hukiem zatrzaskających się drzwi.
-Serio !?- Vegeta zerwał się sprzed 42" telewizora -I co ?
-I nico Vegeta zabrałam go stamtąd jakby go ktoś zobaczył - odpowiedziała mu Bulma wycierając Trunksa puchatym ręcznikiem i układając wykonczonego stratą dużej ilości energi do łóżeczka.
-Pft!.- Sayianin wrócił do swojego zajęcia.
Bulma wpatrywała się w niego przez krótką chwilę po czym powoli zaczęła zdejmować swoje krótkie lniane szorty , jak gdyby nikogo tam nie było. Wysunęła jedną nogę z leżącej na podłodze garderoby poczuła na sobie wzrok Vegety.
-Nie Vegeta ! - pomyślał Sayianin dalej wpatrując się w nadal rozbierającą się partnerkę-Ale tylko chwileczkę ..- myślał bardziej gorączkowo gdy widział Bulmę w samych koronkowych figach kokieteryjnie kierującą się w stronę łazienki-NIE !-krzyknął już nie w myślach. Błękitnowłosa szybko odwróciła głowę machinalnie zakrywając swój biust.
-Co ?-spytała widząc że nic się  nie dzieję
-Głupi pilot!- i Vegeta roztrzaskał mały przyrząd przypominający minikalkulator o ścianę.
-Co ? - powtórzyła Bulma
-Nie działa -odpowiedział jej Książe z niewinna miną.
-Może dlatego że TO - wskazała na resztki urządzenia -Był GPS , a TEN telewizor - wskazała na ścianę - działa na gesty i głos - powiedziała Bulma i wyszła do łazienki.
-Co mu się stało ? - pytała gorączkowo samą siebie odkręcając strumień zimnej wody - To nie jest normalne.
Po długim i pełnym rozmyślań prysznicu Bulma postanowiła raz na zawsze wszytsko wyjaśnić sobie z Vegetą
-Vegeta !- krzyknęła Bulma wychodząc z kabiny prysznicowej.-Vegetaaa !
-Co się drzesz głupia bachor śpi - usłyszała spokojny głos za uchylonymi drzwiami
-Nie nazywaj go tak to twój syn
-Pft!
-Jak tak możesz twój ojciec i matka też mówili o tobie bachor -spytała gniewnie Bulma
-Coś w tym stylu- powiedział Saiyanin dalej stojąc za drzwiami
-Jak .. ?- chciała zadać kolejne pytanie Bulma ale wojownik jej przerwał
-Na Vegecie nikogo nie interesowały dzieci. Jeśli jakieś się urodziło to było wychowywane przez tylko i wyłącznie matki do ukończenia 5 roku życia , ale one też ich nie rozpieszczały.
-A twoja matka jaka była ?
-Nie pamiętam- rzucił tylko Vegeta lecz Bulma w jego głosie wyczuła jakiś inny ton.
-Nie możliwe musisz coś pamiętać Vegeta powiedz - Bulma zbliżyła się do drzwi i lekko je pchnęła , przed nią stał dumny wojownik .
-Odejdź kobieto !
-Proszę powiedz , jaka ona była.
- Pft, taka jak wszyscy bezwzględna i nieczuła
Bulma popatrzyła na spuszczającego głowę Saiyanina
-Na pewno nie mogła być zła .. w końcu w tobie skądś musiało się wziąć trochę dobra
-Nie jestem dobry
-Jesteś
-Nie
-Tak
-Oh zamknij się idiotko i daj mi spokój- rzucił gniewnie Vegeta i ruszył w stronę swojego miejsca na kanapie.
Bulma stała wpatrujac sie w siedzacego Vegete, chciala mu cos powiedziec wykrzyczec wszystkie żale jakie miała , chciała specjalnie wywołac kłótnie wzbierajaca sie w niej fala zlosci, flustracji i odrzucenia pekla.
-Masz zamiar mi sie oświadczyś ?-zapytała stojac na przeciwko jego boku
-Co ? -nie odrywajac wzroku od telewizora Vegeta znudzonym głosem odpowiedział pytaniem na pytanie .
-Pytam czy będziemy kiedyś małżeństwem .
-A po co ?
-Vegeta a po co wychodzi sie za maż ? - Bulma podniosła ton swojego glosu by pokazać poziom swojej napływajacej coraz wiekszej złosci
-To ty chcesz gdzieś wychodzić, ty powinnaś wiedzieć - Vegeta nie zwracal na nią uwagi mowił jakgdyby tam nie stala.
Niebieskowlosa wpatrywala sie w profil wojownika z otwartymi ustami . -"Po co wychodzić za mąż"- w głowie przebiegało jej to pytanie na które nie dokonca znała odpowiedz -"Po co?"
-Nie chcesz być ze mną do konca życia ? -spytala do konca
-Mojego czy twojego, bo wiesz to jest pojecie względne - pierwszy raz popatrzył na nią , na jego twarzy malowal sie szyderczy usmieszek.
-Co? - Bulma doskonale wiedziala o co mu chodzi -Jak mozesz tak mowić ?
-Jeszcze nic nie powiedziałem- wojownik wstal i "strzelil" karkiem
-Czy ja dla ciebie coś znaczę ?
-Nie
-Jest ci wszystko jedno z kim jesteś ? Jeśli ja sie zestarzeję a ty dalej będziesz wyglądał jak teraz ,nie bedziesz mial żadnych skrupułów być z inną kobietą? -oczy Bulmy stawały sie wilgotne a kolory jakie widziała zachodzilły bielą.
-Nigdy nie mam żadnych skrupułów , wiesz o tym .
-To co tu robisz ?
-Stoje
-Co robisz z nami ?
Vegeta przekrecil glowe w strone kojca w ktorym spal Trunks - On jeat Sayianskim Ksieciem .
-A .. ? -Bulm dalej chciala ciagnac te wymiane zdan.-Więc dobrze jeśli jest ci wszystko jedno to masz się nie zbliżać ani do mnie ani do Trunksa , możesz tu zostać bo jednak coś do ciebie czuję , kocham cię Vegeta i mam nadzieję że wkrótce zmądrzejesz ale nie możesz nawet pomyśleć o mnie bądź o Trunksie !
Vegeta ze złości zacisnął pięści był o krok od zamienienia się w SSJ,ale nie mógł dać po sobie poznać że obchodzi go zdanie tej ziemianki - I tak mi jest wszystko jedno , mam to gdzieś , będzie ciszej - powiedział i wyszedł.
Niebieskowłosa stała jak mur wpatrując się w puste miejsce po Vegecie wzbieraław niej złość , chciała krzyczeć , kłócić sie z byle kim byle o co , ale byla sama .
-Wszystko ci jedno ? Zobaczymy !- powiedziała do siebie zaciskajac pięści .


-Najmocniejszy alkohol jaki macie-rzucił Vegeta do czarnoskórego barmana
-Kobieta?
-Jestem mezczyzną idioto nie widać ? - rzucil gniewnie Vegeta uchylajac caly kieliszek przeźroczystego trunku
Barman rozesmial sie -Ajak że prawdziwego meżczyzne tak rozwścieczyć może tylko kobieta  .
-Pft- prychnal wojownik -Nie widziałeś androidów i cella- pomyślał i gestem kazal nalac sobie jeszcze jeden kieliszek.
-Więc co się stało? - spytał barman z szerokim śnieżnobiałym uśmiechem nalewając kolejny kieliszek.
-Nie twój zasrany interes
-Okej - powiedział barman wracając do swoich obowiązków. Vegeta w tym czasie wział butelke stojącą na barze i pociągnął potęrzny łyk , odstawił nie dał po sobie poznać uczucia palącego mu gardło
-Chce za mnie wyjść - powiedział Vegeta kierując swoje słowa do opartego o kontuar barmana
-To źle ? - odpowiedział mu murzyn
-Nie wiem - znów upił łyk składający się na ostatnią połowę butelki.
-Jako barman dużo słyszę , ale pierwszy raz widzę kogoś kto upija się z powodu ślubu.
-Nie jestem pijany , a ty niczego nie rozumiesz -rzucił Vegeta sięgając po następną butelkę
-To mi wytłumacz - powiedział barman znów szeroko się uśmiechając -Jestem Diran*- wyciągnął rękę w stronę wojownika
-Vegeta. Nie mogę ci nic wyjaśnić po prostu , nie mogę za nią wyjść - po tych słowach wyróżnił całą butelkę na raz
-Dlaczego ?
-Zadajesz za dużo pytań - powiedział mu książę a w zamian zobaczył znów szeroki uśmiech -Nie mogę pokazywać swoich uczuć , to mnie osłabia . A ja ... ja się nie starzeję a ona ... tak -chyba bym tego nie zniósł- po tych słowach opróznił kolejną butelkę i poczuł drganie obrazu przed oczami.
-Wiesz co Vegeto , chyba już za dużo wypiłeś bo gadasz dziwne rzeczy , a co do dziewczyny to radzę ci słuchaj serca nie rozumu.
Vegeta popatrzył ze zdziwieniem na Dirana a ten jak zwykle się uśmiechał- Może ... powiedział bardzo cicho i wstał kierując się w stronę hotelu a w myślach miał tylko jedno , całować Bulmę.


*Diran-san - jap. duch , który śmieje się z nieszczęść innych . Idealne imię dla barmana (przp. Pici)