czwartek, 24 stycznia 2013

Rozdział 5

Eh tak się zastanawiam czy ktoś mnie wgle czyta ... jeśli jest choć jedna osoba która wytrwale czyta to niech napisze .. komentarz maila , cokolwiek  żebym wiedziała że robię coś dla kogoś ...
_________________________________________________________________________________


Kochali się , kochali cały, czas całą noc , ona go miała on miał ją .. wiele razy , całowali się pieścili byli w sobie, czuli się . On ją pieścił , całował , gryzł , robił krwiste siniaki na jej ciele , bez opamiętania ...
 Niebo było już koloru siwego kiedy Vegeta wyczerpany bardziej niż po jakiejkolwiek walce i najcięższym treningu zasną a Bulma mokra od potu i soków miłości siedziała na łóżku , brodę opierała o zgięte kolana i patrzyła. Patrzyła na swojego ukochanego mężczyznę , gdy spał był taki spokojny , taki zwyczajny nie wielki zadufany w sobie Książę Vegeta, niebezpieczny i agresywny. Jeszcze tak niedawno bała się go , cieszyła się każdym ciosem  zadanym mu przez Goku , kiedyś chciała żeby nie żył chciała żeby , któryś z jej przyjaciół zadał mu ostateczny śmiertelny cios , a teraz gdy niebezpieczeństwo jest tak blisko i gdy coś zagraża życiu Vegety ona się boi , jest przerażona tym, że coś co tak trudno było zdobyć można tak łatwo teraz stracić.
-Nie zostawiaj mnie już nigdy - powiedziała szeptem kładąc się koło Księcia.
Ptaki ćwierkały głośno , gorące słońce zaglądało przez szpary w żaluzjach oświetlając połamane pułki na ścianach i wybite w nich dziury.
-Buuulmaaaa , Bulmaaaaa - ćwierkała Mrs. Briefs chodząc po korytarzach -Gdzie jesteś? Czyżbyś wyszła rano na zakupy ? Bulmaaaa córk...- i nagle przerwała uchylając drzwi pokoju córki pierwsze uczucie jakiego doznała Pani Briefs to strach- leżące na podłodze skrawki koronkowej halki jej córki nie wyglądały obiecująco , ale zaraz dostrzegła i męskie ubranie pełna nadziei na to co zaraz ujrzy szybko otworzyła drzwi
-Ojaciejaciejacie ! Dende dzięki ! wreszcie, wreszcie ! O wielki Królu Kajito !
-Mnie to w to proszę nie mieszać- mruczał do siebie Kajito w Zaświatach naprawiając swojego cadillaca - Ja w tym rąk nie maczałem.
Krzyki podniecenia Mrs. Briefs przebudziły Bulmę , zaciągając kołdrę aż do szyi szybko usiadła na łóżku i jedną ręką niezauważalnie przez swoją matkę zaczęła szturchac Vegetę
-Mammo - zaczęła się jąkać - Ccco tty tuu robbiszz ? - coraz mocniej i szybciej zaczęła poszturchiwać wojownika
-Patrzę kochanie , patrzę - odpowiedziała Pani Briefs śpiewającym tonem
Vegeta otworzył oczy patrzył na siedzącą Bulme - Mrr wy ziemianki jesteście takie nienasycone - mówiąc to położył jej rękę na udzie i zaczął powoli zjeżdżać w dół a jego usta powędrowały do szyi dziewczyny.
-Nie... Vegeta nie -nerwowo ale szeptem mówiła Bulma wskazując oczami na drzwi.
-Oooo jaciejaciejacie ! -krzyknęła matka Bulmy i klasnęła w dłonie
-CO TYY.. to znaczy PANI CO TUTAJ ROBI ?! -Vegeta zrobił groźną minę taką .. jego minę i siadając na łóżku tak szybko zadzierał na siebie satynową kołdrę że siedząca obok niego dziewczyna była całkiem naga .
-Teraz to ty możesz mi mówić mamo , kochanieńki - powiedziała Mrs. Briefs i potargała Vegecie i tak zmierzwioną czuprynę i wyszła . Bulma siedziała z szeroko otwartymi ustami i patrzyła to na drzwi to na Vegetę.
-Nie nie nie ! tak nie może być ! Ja wiedziałem ! Nie będzie tak ! - wyskoczył z łóżka i zaczął się ubierać - Gdzie moja koszulka ? - warknął nagle do Bulmy
- Nie miałeś jej - odpowiedziała mu dalej oszołomiona dziewczyna
-Nie nie NIE !! -przy tym ostatnim nie uderzył pięścią w szufladę na wysokości jego klatki a ta oczywiście rozwaliła się w drobny mak , wysypały się z niej stare zdjęcia Bulmy z czasów kiedy po raz pierwszy szukała Kryształowych Kul - No i jeszcze ten pajac mi się pod nos podsuwa jakby było mało tego wszystkiego - Vegeta osiągał szczyt złości - Bulma nie ! Nie będziemy razem to się nie uda i mam nadzieję że ci się podobało to co zaszło w nocy bo więcej się nie powtórzy !
-Mogę wiedzieć o co ci chodzi , o Dende to była tylko moja matka ! i tak się dziwię że niczego nie słyszała z ojcem w nocy- patrz jak wygląda ten pokój ! - oboje omietli wzrokiem cały pokój i na wspomnienie o nocy obydwoje się lekko uśmiechnęli chociaż żadne tego nie zauważyło u drugiego .
-Bulma ja przez to wszystko tracę siły nawet nie wyczułem KI twojej mamy - Vegeta podszedł do dziewczyny ton jego głosu był spokojniejszy ale to że nie wyczuł energii życiowej Pani Briefs i to że widziała go prawie nagiego i dobierającego się do jej córki nie działała na niego uspokajająco .
-Bo spałeś ?- Bulma odpowiedziała pytająco z wielkim uśmiechem.
-Nie jak już nie spałem , jak tutaj stała
-Vegeta zakochani tak już mają że świata poza kochaną osobą nie widzą - mówiła to czesząc sobie włosy była już "częściowo" ubrana - miała bieliznę .
-Tak tylko ja przez tę miłość mogę stracić życie , poza tym kto tu widział jakiś zakochanych ?
-Hmm , pomyślmy -Bulma złapała się za podbródek a palec wskazujący miała skierowany w górę- Moja matka ? - znów odpowiedziała pytająco .
- Jeśli mówisz o nas to żadnych zakochanych tutaj nie ma - Vegeta znów zaczynał się denerwować
-Przecież mówiłeś że mnie kochasz ! Przecież spałeś ze mną ! Przecież na początku nie chciałeś się ze mną kochać tłumacząc się tym że od tego związku się nie zaczyna !
-Ble ble ble ! Kobieto obudź się to nie jest jedna z twoich durnych komedii romantycznych , to jest prawdziwe życie , ja nie kocham i nie będę kochać tak jak wy ziemianie ... Mówiłem że cię kocham bo tak trzeba, tak wypadało zerwałaś z tym idiotą i ja miałem powód żeby wskoczyć na jego miejsce , żadnej prawdziwej , romantycznie-posranej miłości rozumiesz ? Żadnych serenad w świetle księżyca , spacerków za rączkę nic ... Kobieta jest do podtrzymywania mojej rasy chociaż już i tak nic z tego bo jesteś ZIEMIANKĄ ! Zadaniem kobiety jest służenie swojemu mężczyźnie , wykarmienie jego synów żeby wyrośli na najlepszych wojowników , więc jeśli oczekiwałaś prawdziwego księcia z bajki to wybacz ale ja jestem skurwielem , który nie umie kochać nie zostałem tego nauczony , zostałem nauczony walki i zabijania i to jest dla mnie najważniejsze ! A teraz księżniczko idź i zrób coś do jedzenia !
Po tych słowach dziewczynie zrobiło się słabo każdego innego faceta , od którego usłyszałaby takie słowa zmieszałaby z błotem i na pewno zostawiła , ale nie Vegete , on był inny on miał w sobie coś takiego , coś takiego paskudnie brutalnego co dziewczynę pociągało , kochała go i w głębi duszy wiedziała że on ją też kocha , że nie jest dla niego tylko zwykłą maszynką do sprzątania , gotowania i rodzenia dzieci - o nie to ostatnie przekraczało wyobraźnie Bulmy , nigdy nie chciała urodzić dziecka , bała się tego a może nawet brzydziła . Chciała mieć kiedyś dzieci , kiedyś kiedy skończą się te wszystkie "przygody" , kiedy nie będzie musiała bać się o życie swoje i swoich najbliższych , kiedy nikt nie będzie jej gonił ze złowrogą kulą KI wycelowaną prosto w jej głowę , poza tym była jeszcze nie dojrzała do dziecka mimo dwudziestu paru lat.
A Vegeta ? Książe stał dumnie ciężko oddychając od nerwów i wypowiedzianych słów , czy były prawdziwe tego już  nikt się nie dowie , być może on sam tego nie wiedział , nie wiedział czy dla niego Bulma jest ... nikim ? zabawką ? obiektem który pomoże przedłużyć sayiańską rasę ? Nie wiedział ...
-Dobrze kochanie- wyszeptała ze łzami w oczach , nie będzie płakać , nie może to wywołało by furię u jej .. chłopaka ? narzeczonego ? Nie wiedziała....
ubierając się zwyczajnie wyszła z pokoju i skierowała się na dół do największej kuchni w CC . Vegeta brał prysznic.
Nie potrafiła wyczuwać energii ale zawsze wiedziała kiedy zbliża się on . Stół był już cały zastawiony.
-Pomagał ci robot ?- zapytał Sayianin siadając przy stole.
-Tak zawsze mi pomagają - odpowiedziała Bulma zwyczajnie słysząc normalny ton w głosie Vegety
-Od dzisiaj mają ci nie pomagać ! - zarządał - Jesteś kobietą i masz gotować sama kiedyś może zabraknąć tych wszystkich badziewstw i co wtedy .. mam byc głodny ?- patrzył na nią chłodnym tonem
-Ale jak ... tyle jedzenia ... sama ? - wiedziała ile Vegeta pochłania jedzenia , sama nigdy w życiu nie da sobie sama rady
- Nic mnie to nie obchodzi kobieto ! - zaczął jeść.
Bulma patrzyła na niego w zatrważającym tempie znikało jedzenie , które mogło by wystarczyć jako dniowe zaopatrzenie do restauracji "Zjedz ile chcesz , zapłać 2$". Podeszłą do kuchennej szafki i wyciągnęła z niej paczkę Marlboro , zapaliła jednego papierosa . Stała oparta o kuchenkę dym wydmuchując do nowoczesnego pochłaniacza Capsule Corp.
-Czyli można powiedzieć że jesteśmy parą?- zapytała
-Jeśli tego chcesz , pojaśniłem ci to czego chce , jak nie odpowiada proszę bardzo nie musimy być jak to nazwałaś parą , jeśli chcesz od czasu do czasu będę ci mógł przetrzepać ten twój tyłeczek- mówiąc to oparł łokieć o stół a pod nim rozszerzył nogi
-Nie przeszkadza mi nic chce być z tobą i twoje średniowieczne poglądy tego nie zmienią - znów wypuściła dym i strzepała popiół.
-Z tym że nie będziemy parą - powiedział Vegeta wstając od stołu ruszając w stronę dziewczyny, widząc zdziwioną minę Bulmy dokończył - Będziesz moją kobietą , moją własnością kiedy powiem rozbieraj się - nie masz mieć na sobie już nic poza tym - złapał ją za biust - I tym - druga ręka dotykała jej krocza - I ... -przycisnął tą drugą rękę -I masz przestać jarać to świństwo , koniec z papierosami i strojeniem się jak tania zdzira - mówiąc to a raczej cedząc przez zęby był kilka milimetrów od jej ust - Taka masz być tylko dla mnie- zaczął ją całować agresywnie , namiętnie , ssać i gryźć jej wargi . Nie wiadomo jak ale znaleźli się przy ścianie w jadalnie , brał ją , od tyłu , ona klęczała , on kucał . Namiętność przeradzała się w dziką rządzę , za każdym razem kiedy w nią wchodził podlatywał , cały czas będąc w dziewczynie , a ona czuła się nieziemsko . Gdy się kochali wtedy czuła że są dla siebie stworzeni . Ekstaza , pożądanie , dzika namiętność , uniesienie ... skończył w niej oboje nie brali pod uwagę konsekwencji . Dziewczyna zgięta w pół obserwowała przez uda wyciekające z niej nasienie Sayianina , przyjemne uczucie. On pocałował ją w plecy niby tak zwyczajnie jak przedszkolaki ale coś w tym było miłego i wyszedł.
Bulma leżąc w obszernej wannie w swojej łazience patrzyła jak z biegiem czasu pękają bąbelki z płynu do kąpieli
-Jak on może mi zabraniać czegokolwiek- myślała zapalając papierosa - A z tym ubieraniem to przesada , jak mam wyjść bez makijażu i bez mini do ludzi , no jak ?! - zgasiła papierosa , owinęła się w ręcznik i wyszła z łazienki , stanęła przed swoją gigantycznych rozmiarów szafą - No dobra jak mus to mus - pomyślała i wyjęła z niej zwykłą czerwoną bluzkę z długim rękawem i czarne jeansy na to wszystko założyła jeszcze pomarańczową krótką kamizelkę - I bez makijażu - powiedziała cicho do swojego odbicia w lusterku swojej dębowej toaletki wypełnionej po brzegi kosmetykami , nałożyła na twarz odrobinę kremu matującego a rzęsy delikatnie pociągnęła czarną mascarą .Przyglądała się sobie , wyglądała tak zwyczajnie , bez sukienek , dodatków , szminki ... Ale dla tego jednego mężczyzny była gotowa do wszelkich poświęceń , chciała wierzyć w to że to ten jedyny ten , który będzie tylko jej . Zeszła na dół i zaczęła przygotowywać kolację .
-Cooo ? - zapytała książkę kucharską , bo nikogo innego nie było w pobliżu - Jak ? Nie ja się do tego nie nadaję - jęknęła siadając na niskim stołeczku. Zapaliła papierosa .

piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 4

Bulma nie mogła zasnąć - Jak to Vegeta zginął ? Przecież jest najsilniejszy , może i silniejszy od Goku ,a on ? on tez umrze -myślała gorączkowo - Świetnie dwaj mężczyźni, którzy są dla mnie najważniejsi na świecie mają zginąć , a ten chłopak ? kto to w ogóle jest może to jakiś nasz wróg z przyszłości .. ale przecież miał emblemat CapsuleCorp. -Bulma usiadła na swoim łóżku patrzyła w ciemność - A jeśli ten chłopak to ... nie nie możliwe ja ? Vegeta ? że aż tak ? Nie to przecież jakieś bzdury Vegeta i syn - zaśmiała się ale w duchu poczuła smutek. Wiedziała że jej facet oddał by za nią życie ale ślub ? dziecko ? Nie do tego Vegeta na pewno nie byłby zdolny . Nagle kontemplacje dziewczyny przerwał łoskot opadanego ciała , pobiegła na korytarz . Na podłodze leżał zakrwawiony Vegeta , dziewczyna pomogła mu wstać i dojść do łóżka w jej pokoju.
-Opatrzę cię ...
-Zostaw - powiedział nagle gdy Bulm zbliżała do jego wargi gazik
-Vegeta nie dramatyzuj wyglądasz jak upiór w operze , może dał byś trochę na wstrzymanie z tymi treningami w końcu masz jeszcze 3 lata !
-Pft! przestań dramatyzować , nie ty zginiesz zabita przez jakąś puszkę złomu tylko ja ! odczep się- i wstał tak gwałtownie że Bulma zleciała z łóżka. Dziewczyna uroniła kilka łez, które zaraz otarła wiedziała jak płacz działa na Vegete i nie chciała przechodzić kolejnej awantury.
Vegeta stał nad nią chwilę , później pochylił się i pomógł jej wstać . Bulma tylko raz usłyszała słowo "przepraszam" z ust wojownika i nie spodziewała się że jeszcze kiedys je usłyszy .Saiyanin nie wyszedł z pokoju jednak nie patrzył w stronę Bulmy , dziewczyna zbliżyła się do niego.
-Kochanie wiem że nie zginiesz jesteś przecież księciem Saiyan najsilniejszym facetem na Ziemi..
-Silniejszym od Kakarotto ? -przerwał jej z uśmiechem
-Oh zamknij się -powiedziała Niebieskowłosa i pocałowała Vegete w czoło , on jednak chciał bardziej namiętnego pocałunku , chwycil dziewczynę za podbródek i całował , całował w usta , po szyi , schodząc niżej , gdy był przy ramieniu Bulma chciała zdjąć jego czarną bokserkę.
-Co robisz ?- zapytał z groźną miną
-No myślałam że ... - Bulma nie wiedziała co ma powiedzieć , są z Vegeta już dość czasu żeby ze sobą spać , dotykają się całują i żadnego seksu . Początkowo myślała że Saiyanin nigdy tego nie robił , ale po rozmowie , którą sama zaczęła i której później żałowała dowiedziała się że jej partner miał dość bujnie życie erotyczne.
-To przestań myśleć bo ci to nie wychodzi , kobieto- rzucił szorstko Vegeta
Dziewczyna posmutniała i wojownik zrozumiał że nie tak powinno się to skończyć
-Bulmo kocham cię ale nie chcę żeby wszystko zaczęło się tylko od jednego , chcesz żebyśmy to zrobili jak pijani gówniarze , byle jak i byle? Czy w taki sposób jakbyś mi za chwile miała rzucić cenę rozkoszy ? Nie chcesz chyba tak - mówił spokojnie patrząc swoimi czarnymi oczami głęboko w jej błękity.
-Tak na tą chwilę to jest mi to wszystko obojętne - powiedziała Bulma wiedząc co dzieję się jej w dolnych partiach ciała - Więc idź już sobie bo nie ręczę za siebie.
Vegeta pocałował ją w nos i wyszedł w stronę łazienki. Bulma chcąc nie chcąc musiała dziś położyć się znów sama . Szła w stronę łóżka ocierając kolano o kolano , rzuciła się na łóżko - GRRRR !
Vegeta od pół godziny stał pod strumieniem zimnej wody oparty o glazurę prysznica
-Nie nie mogę tego zrobic a jeśli między nami coś nie wyjdzie - mówił sam do siebie - Będzie trudniej nam się rozstac , ale ona jest taka pociągająca kocham ją ... na samą myśl o niej robi mi się gorąco i te wkurwiające motyle w brzuchu , to dziwne uczucie kiedy z nią jestem taka wielka odczuwalna siła , a zarazem słabość ... Nie dam rady! - i uderzył w ścianę tak mocno że kilka niebieskich kafelków rozpadło się w drobny mak. Wojownik wyszedł spod prysznica ubrał się w czysty T-shirt i czarne dresy . Ruszył w stronę swojego pokoju. Gdy przechodził koło pokoju Bulmy drzwi były otwarte zobaczył ukochaną śpiącą w krótkiej koronkowej haleczce nie przykrytą zupełnie niczym , jasne światło księżyca oświetlało jej nie duże ale ponętne piersi i to cudowne wcięcie w tali nie mówiąc o cudownie krągłych biodrach .
-Vegeta idź do siebie - pomyślał w duchu ale instynkt o pożądanie wzięło górę wszedł cicho do pokoju dziewczyny stanął w nogach jej łóżka , z bliska Bulma była jeszcze piękniejsza . Ukląkł przy jej nogach i skradając się jak tygrys zaczął całować jej łydki , uda zniżając się do najczulszego miejsca kobiety.
Położył rękę na jej łonie i zaczął delikatnie masować okrężnymi ruchami patrząc na jej śpiącą twarz , po chwili Bulma otworzyła oczy
-Mmm co robisz ?-zapytała kokieternie
-To do czego mnie zmusiłaś , podstępna kobieto - powiedział wojownik prosto do jej ucha
-Nie myślałam że wyczujesz że nie śpię- wymruczała dziewczyna ponieważ wojownik jednym ruchem ręki pozbawił ją koronkowych majteczek.
Vegeta całował ją namiętnie , schodził coraz niżej i niżej , bawił się jej piersiami lizał po brzuchu a dziewczyna coraz bardziej mruczała i unosiła ciało.
- Wstań - nakazał Sayianin a gdy Bulma to zrobiła szybko przewrócił ją na plecy -Wypnij się- Bulma lubiła gdy facet kieruje nią w łóżku ale wiedziała że Vegeta jest do tego stworzony , stworzony żeby rządzić prawdziwy książę. Nagle poczuła przyjemny ból , Vegeta nie przesadzał Saiyanie są na prawdę bardzooo baaardzooo dumniii -ACHHH -wyrwało się jej . Teraz nie chciała myśleć o niczym innym nie obchodziło by jej nawet to że Ziemi grozi niebezpieczeństwo chciała pławic się w chwilach rozkoszy ze swoim ukochanym .
-Aaaaaa-krzyczała Bulma chodź Vegeta zasłaniał jej twarz . Razem dosięgnęli szczytu i opadli bez sił na aksamitne poduszki . Dziewczyna położyła głowę na umięśnionej klatce wojownika nie myślała już o niczym chciała byc z nim już na zawsze wiedziała że nigdzie w żadnej z czterech galaktyk nie ma nikogo kto próbował by ich rozdzielić .

czwartek, 10 stycznia 2013

Rozdział 3

Trzask odsuwanych żaluzji.
-WSTAWAJ! śniadanie ..
-Vegeta daj spokój poproś robota boli mnie głowa.
-Otwórz najpierw oczy 

-Vegeta daj mi spokój ! jest za jasnooo - jęczała Bulma
-OTWIERAJ !-krzyknął i Bulma nie miała wyboru otworzyła najpierw jedno potem drugie oko i to co zobaczyła zatkało ja na dobrą minutę.
-I co się gapisz , jak nie chcesz zjem se sam i pójdę na trening jest już prawie południe- Vegeta stał koło łóżka z tacą zastawiona kawą , mlekiem i rogalikami z toffie

-Wiesz co Vegeta muszę ci zabrać całą moja kolekcję DVD bo zaczynam się ciebie bać o wiele bardziej niż w czasie kiedy zabijałeś ziemian.
-Znów mogę zacząć to robić jeśli tego ode mnie nie weźmiesz.
Dziewczyna zaczęła jeść, podsunęła talerzyk z rogalikami Vegecie , ale ten pokręcił głową
-Tak na prawdę tp nie ja to zrobiłem to twoja matka mnie do tego zmusiła , grożąc że twój ojciec nie ulepszy mojej kapsuły.
Ha ha ha !- Bulma zaczęła się śmiać- wiedziałam że to nie ty.
Vegeta zrobił skwaszoną minę wziął sobie rogalik i usiadł na skraju łóżka.
-Jak ci się podobał wczorajszy wieczór? - zaczęła dziewczyna przeżuwając kawałek ciasta
-Może być
-Ja natomiast prawie nic nie pamiętam , eh piwo w dużej ilości bardzo źle na mnie działa- Bulma skłamała bardzo dobrze pamiętała co wczoraj powiedziała Vegecie- Co się działo po tym jak straciłam świadomość?
-Nic zupełnie -odparł Saiyanin wzruszając ramionami
-Eh a ja miałam taki dziwaczny sen hahaha ! chcesz posłuchać ? ubawisz się .
-Yhy
-A więc ty wyniosłeś mnie z tego pubu i jak wracałeś spotkałeś Yamche i Krilana i powiedziałeś im że cały czas go zdradzałam z tobą ha ha ha ! - mówiła rozbawiona dziewczyna
-No i co w tym dziwnego - odparł Vegeta unikając wzroku Bulmy.
- Zaraz ... popatrz na mnie
-Nie
-Popatrz
-Nie !
-Ty mu to powiedziałeś na prawdę to nie był sen ! cholera jasna Vegeta wiesz co Ty zrobiłeś - Bulma skoczyła na równe nogi stojąc nad Vegetą
-Pokazałem temu wypłoszowi gdzie jest jego miejsce ? - powiedział niepewnie Vegeta
-Zrobiłeś ze mnie szmatę , dziwkę , zdrajczynie i Wszechmogący wie kogo jeszcze ! - Bulma była na skraju wytrzymania
-Dla mnie taka nie jesteś to o co ci chodzi , to pajac- powiedział Saiyanin swoim zwykłym niskim tonem
-A CO MNIE TO OBCHODZI KIM JA DLA CIEBIE JESTEM ! Poznałam Yamche jeszcze zanim ty wiedziałeś co to w ogóle jest Ziemia! Teraz żaden z moich przyjaciół się do mnie nie odezwie !! - dziewczyna szybkim krokiem podeszła do swojej szafki wyciągnęła stamtąd swoj nowy komórkowy telefon i wykręciła numer Yamchy...
-Haaaaalllloooo -usłyszała zaspany głos swojego byłego
-Halo Yamcha to ja Bulma , to co ci wczoraj powiedział Veg...
-Spadaj ! - i usłyszała sygnał przerwanej rozmowy
-Dupek - powiedział Vegeta na łóżku , a  Bulma odwróciła się w jego stronę jej twarz miała kolor purpury i wydawało się że zaraz eksploduje
- Zamorrrduję cię , jeśli chcesz być z dziewczyną nie mówisz jej byłemu chłopakowi że przez cały czas puszczała się z tobą - mówiła Bulma spokojnym lecz mającym zaraz wybuchnąć głosem 1
-A kto powiedział że chcę być z tobą? - zapytał Vegeta
-No chyba ty skoro zaprosiłeś mnie na randkę !!
-Myślałem że to ziemskie zajęcie czasu coś jak telewizja 

-No nie !! ja tego nie wytrzymam ... WON ! WYNOCHA ! PRECZ ! z mojego domu , DO WIDZENIA !- krzyczała Bulma wyrywając sobie włosy z głowy.
-Ale sama powiedziałaś że już nie chcesz z nim być - tłumaczył się Vegeta stojąc na oknie
-To nie ma nic do rzeczy nie chce z nim być ale nie znaczy że musisz ze mnie robić DZIWKĘ !! WYPIERNICZAJ Z MOJEGO DOMU I MASZ SIĘ TU NIE POKAZYWAĆ.
Vegeta wyleciał przez okno na ulicę, stanął między dwoma wieżowcami i popatrzył w stronę Capsule Corp.
-Co za głupia kobieta- powiedział sam do siebie - człowiek się stara zaprasza na randkę słucha o szminkach, kolczykach i tym głupim Kakarotto , a ona co ? wywala cię z domu pft! - i kopnął leżącą puszkę po napoju orzeźwiającym  która wybiła szybę na 40 piętrze wyższego wieżowca- Co ja teraz zrobię , gdzie pójdę ? gdzie będę trenował? - w tym samym momencie pewna myśl przyszła mu do głowy popatrzył w górę i wzbił się w powietrze. Po kilku minutach znalazł się w miejscu gdzie pierwszy raz zmierzył się z Goku.
Mijały dni , tygodnie , miesiące . Po 2 miesiącach treningu w samotności Vegeta przemyślał całą sytuację nie mógł przestać myśleć o Bulmie zalewającej się łzami , wypalającej całe tony papierosów i przeklinającej dzień, w którym Vegeta przybył na Ziemię. Zatrzymał się przy wielkim stadionie.
-Yamcha! - powiedział bez wyrazu do stojącego przy wejściu starszego mężczyzny .
- A pan to kto ?
Vegeta złapał mężczyznę za koszulę i podniósł lekko do góry - Stary znajomy - powiedział Vegeta puszczając faceta na ziemię. Mężczyzna przerażony do granic możliwości wskazał palcem szatnie dla zawodników.

Saiyanin nie wiele się namyślając wysadził drzwi jedną kulą energii , wszyscy zawodnicy uciekli i stał tylko jeden , stał w pozycji gotowej do ataku.
-Czego chcesz ?!
-Przyszedłem pogadać
-Ty ! pogadać ? nie rozśmieszaj mnie jesteś draniem bez skrupułów z tobą nie da się normalnie porozmawiać
Vegeta w ułamku sekundy znalazł się przy twarzy Yamchy -Raz już cię zabiłem nie zmuszaj mnie żebym zrobił to drugi raz - wycedził przez zęby
-No tak wtedy już miał byś Bulmę tylko dla siebie ale wiesz ona mnie już w ogóle nie interesuje , mam nową dziewczynę bardziej wartościową niż ona - Yamcha odsunął się od Saiyanina
-Nie obrażaj jej bo nie masz takiej podstawy
-Tak niby czemu ? wczoraj wyraźnie mi powiedziałeś jak Bulma bardzo mnie kochała - Yamcha odwrócił się do niego plecami
-K..kła...
-Co ?
-To nie jest prawda , znasz Bulme przecież wiesz jaka jest . Zerwała z tobą bo miała dość twoich wyskoków i dość twojej zazdrości . Ona nie chce już z tobą być , chce sobie ułożyć życie z ... z kimś innym- powiedział Vegeta i od razu się zaczerwienił
Inteligencja Yamchy nie pozwoliła na to aby zrozumiał co Vegeta mówiąc " z kimś innym" miał na myśli. Nic nie powiedział Vegecie więc ten odwrócił się i odleciał przez wielki dach stadionu.
W tym samym czasie w Capsule Corp. Bulma wypalała kolejną paczkę papierosów , siedziała na parapecie wielkiego salonowego okna.
-On już nie wróci mamo- mówiła zapłakanym głosem- Ja go nic nie obchodzę 

-Ale przecież mówiłaś mi o tym co powiedział w barze- powiedziała z uśmiechem Mrs. Briefs chrupiąc swoje domowe ciasteczka
-Nawet nie wie że to słyszałam , po co go wygoniłam ? W końcu tak czy tak Yamcha by się do mnie odezwał
-Kochanie ani Yamcha ani żaden z naszych przyjaciół nie uwierzył by w ani jedno takie słowo - pocieszała córkę Mrs. Briefs
-Wiem mamo ale wtedy o tym nie myślałam - zaczęła płakać -Vegeta już nigdy nie wróci -rozwyła się na dobre
-Wróci kochanie , wróci - powiedziała wesołym  głosem Mrs. Briefs wstając z wielkiej kanapy- Już wrócił.
Zanim te słowa trafiły do Bulmy jej matki już nie było za to w drzwiach stał ... -VEGETA!- krzyknęła
-Yyy cześć - przywitał się niepewnie Saiyanin
-Vegeta ! przepraszam nie chciałam cię wyrzucić nie myślałam racjonalnie , jestem głupia i jeszcze ten dupek Yamcha - Bulma dostała takie słowotoku że wojownik musiał przytkać jej buzię ręką
-Byłem u Yamchy powiedziałem mu o wszystkim , to jest tylko i wyłącznie moja wina przepraszam - i ściągną dłoń z ust Bulmy , która była jak zaczarowana nie odezwała się Vegeta powiedział przepraszam , ten zimny, nieczuły i rządny krwi skurwysyn przeprasza ?! ale ta magiczna cisza nie trwała długo Bulma znów zaczęła bez opamiętania gadać -Tak się martwiłam , gdzie byłeś pewnie cały czas trenowałeś , dobra nic się nie stało, Vegeta przecież i tak by nikt w to nie uwierzył, boże Vegeta tak się martwiłam, Vegeta kocham cię ! - sama chyba do końca nie wiedziała co powiedziała , chciała to powiedzieć , ale nie głośno , trudno stało się powiedziała - Tak Vegeta kocham cię - powiedziała jeszcze raz i stanęła jak pierwszak po wywiadówce
-Yyy no tak więc że ten - Vegeta zaczął się jąkać i drapać po głowie , Bulma stała i patrzyła na niego z ciekawością , przerażeniem .. miłością .-Jaciebieteż ! - wypalił szybko wojownik i niewiele się namyślając odwrócił od niej . Bulma nie dała za wygarnął , podeszła do niego objęła go w pasie i przytuliła głowę do jego szerokich , umięśnionych pleców . Vegeta odwrócił sie powoli popatrzył na jej piękne czerwone usta i wielki niebieskie oczy . Zbliżył się do niej , czuł jej oddech
-A niech tam niech Yamcha grzechu na sumienie nie bierze jeśli myśli że jesteśmy razem -powiedział bardzo cicho i pocałował Bulmę z takim uczuciem i taką energią jakiej żadne z nich jeszcze nie poczuło .
" -Książę twój ojciec nie ma racji , miłość to największe skupisko energii dla jakiegokolwiek wojownika , kochaj Vegeto , kochaj" słowa matki które usłyszał kiedy dopiero uczył się walczyć dźwięczały w jego uszach , teraz był w stanie pokonać , każdego nawet najsilniejszego wroga.

środa, 9 stycznia 2013

Rozdział 2

Dopadł ją. Dopadł i przyparł do muru i nie miała już gdzie uciekać , nie miała siły  krwawiła. Czekała drżąc z zamkniętymi oczami na ostatni cios, na ostatnią kulę KI. czekała gdy nagle usłyszała odgłosy walki. Zobaczyła mężczyznę , dobrze zbudowanego mężczyznę w dziwnej czarnej czuprynie.
-Goku?-wyszeptała
Mężczyzna właśnie trzymał potwora za gardło miał zadać ostateczny cios gdy ten uniósł palec i wycelował w stronę dziewczyny
-Uciekaj!-usłyszała krzyk mężczyzny gdy potwór wystrzelił ku niej ognisty promień. Nie wiedziała skąd miała siłę ale podniosła się i zaczęła biec w stronę skał. Wiązka energii trafiła w jedną z nich a wielkie kamienie posypały się wprost na dziewczynę.
-NIEEEE!-krzyknął mężczyzna- Teraz mi za to zapłacisz- wycedził przez zęby i wycelował kulę energii w usta potwora.
Stojąc nad rozwalonym ciałem potwora powiedział przez łzy
-To za nią i za .. mojego ojca- i odleciał w stronę zasypanej dziewczyny . Z łatwością odgarnął leżące na niej kamienie. Była prawie martwa, stróżki krwi spływały jej spod niebieskich kosmyków. Podał jej fasolkę Senzu
-Goku?-wyszeptała dziewczyna odzyskując przytomność.
-Nie nazywaj mnie imieniem tego tchórza Kakarotto!- odezwał się mężczyzna, a dziewczyna już wiedziała, że jest tylko jeden człowiek na Ziemii nazywający tak jej przyjaciela
-Vegeta? dlaczego.. dlaczego to zrobiłeś?
-Bo ..boo .. bo cię kocham Bulmo.- te słowa zadźwięczały echem w uszach Bulmy- A TERAZ ZŁAŹ NA DÓŁ I ZRÓB MI ŚNIADANIE JEST 8:00-te ostatnie słowa wydarły Bulmę z błogiego snu.
-Oo suuuper .. tylko ty umiesz tak umilić kobiecie poranek.
-Pft!
-10 minut i schodzę , chyba mogę się doprowadzić do ładu- dodała widząc minę Vegety wylatującego przez okno.
-Dlaczego ja wciąż o nim myślę, nawet o nim śnię- mówiła sama do siebie Bulma nie zdając sobie z tego sprawy że 3 piętra niżej pod drzewem w ogrodzie Capsule Corp. obiekt jej westchnień myśli o tym samym
-Jeśli Kakarotto umie kochać , ma syna i jest stuprocentowym Saiyaninem dlaczego ja nie mogę?- myślał obserwując sine niebo.
Siedzieli obydwoje w obszernej kuchni  jedząc  przygotowane przez Bulmę (a raczej przez robota bo Bulma w tym czasie kręciła włosy) śniadanie, Vegeta właśnie kończył swój talerz jajecznicy z pterodaktyla kiedy przerwał ciszę 
-To może po moim treningu zrobimy tą randkę, o której mówiła twoja matka?
Bulma aż wypluła resztkę jajka śmiejąc się jak szalona 
-Vegeta mówiłeś że nie umiesz ani nie lubisz żartować hahaha!
-No skoro już nie jesteś z tym debilem Yamchą to  chyba możemy to zrobić- rzekł niepewnie wojownik, a Bulma aż otworzyła usta ze zdumienia- O czym on mówi? chyba nie o TYM ?!- myślała gorączkowo-Nie na pewno nie o TO mu chodzi, podbijał przecież planety więc chyba robił to z innymi kobietami czy chciały tego czy nie i chyba wiedział by jak to nazwać ...Tak Bulma on po prostu nie wie co to randka , przecież jest księciem więc dziewczyny pewnie same kładły mu się do łóżka.
-Co tak na mnie patrzysz , nie chcesz to  nie będę trenował  całą noc- powiedział jej obojętnie Vegeta. 
-Co ? Nie no dobrze tylko z ta różnicą że na randki się chodzi a nie robi
-Jak chodzi ?
-Normalnie książę. Mężczyzna zaprasza kobietę, nie zapraszałeś dziewczyn gdzieś na Vegecie?
-Nie mieliśmy czasu na takie bzdury jak dziewczyny , cały czas trenowaliśmy a jak któryś z nas chciał spuścić z krzyża to chętnych nie brakowało-odpowiedział jej zwyczajnym tonem
-No dobra a jak wybieraliście sobie zony? Musieliście je mieć inaczej nie mielibyście wojowników.
-No mamy nic w tym dziwnego. Rodzice wybierają dziewczynę dla ciebie , a raczej ojcowie wybierają a jeśli nie zdążał wybrać to po prostu patrzymy , jest dziewczyna , nadaję się , więc bierzemy i już - powiedział Vegeta tak jakby mówił o lodach waniliowych.
- I co i one sie na to godzą? Tak bez chodzenia , zaręczyn , ślubu ? - dopytywała dziewczyna
-Jest ślub inaczej nie można by było spłodzić syna - odpowiedział jej Czarnooki
-No to wszystko wyjaśnia , ale one tak normalnie się na to godziły , nie opierały ?
-Opierały początkowo ale po nocy poślubnej już nie miały oporów do swoich mężów- powiedział z uśmiechem Vegeta
-Niby czego ?
-Widziałaś kiedyś nagiego Saiyanina ?
Tak Goku ale miał wtedy jakieś 12 lat a co to ma do rzeczy?
-A to wtedy Kakarotto nie bardzo miał się czym chwalić wiesz nasza siła jest wprost proporcjonalna do naszych... - i mówiąc to zjechał oczami w dół- a wam kobietom zawsze chodzi tylko o jedno.
Bulma zaczerwieniła się i odwróciła się od niego
-Świnia.
Vegeta śmiejąc się przypomniał sobie pierwszy cel ich rozmowy.
-Dobra to jeśli zaprosiłbym cię na tą randkę to co będziemy robić- zapytał przeczesując sobie obiema rękami bujną czuprynę 
-To zależy co chcesz robić
-Hmm mogę pokazać ci jak się walczy
-Suuuper nie ma co - powiedziała dziewczyna dłubiąc widelcem w bekonie
-To co można robić ?- spytał zrezygnowany
-Możesz mnie zaprosić na kolację
-Po co ? Codziennie jemy razem.
-Do kina?
-Zasnę
-Na kawę?
-Debilne
-Na spacer?
-Banalne
-Na basen?
-Zniszczę włosy.
-W góry?
-Nuda.
-No to już nie wiem! Chodźmy po prostu na piwo- wykrzyknęła zirytowana Bulma
-Ok,
-Zgadzasz się ?
-Yhy tylko już nie wymyślaj , idę trenować jak wrócę idziemy- powiedział wychodząc z kuchni i kierując się do kapsuły.
-Ej czyli o której ?- zawołała Bulma wybiegając za nim ale Vegeta już nie słyszał rozciągał  się przed morderczym treningiem wewnątrz kapsuły.
   Było już grubo po 20 kiedy Bulma już prawie gotowa malowała usta krwistoczerwoną szminką 
-Gdzie on jest?- zapytała ciemność .
Zeszła na dół do swojego laboratorium i wcisnęła guzik monitora , zobaczyła Vegetę siedzącego pod ścianą i pijącego wodę.
-Vegeta może już skończysz , mięliśmy wyjść- powiedziała błagalnym tonem , a wojownik podszedł do monitora w kapsule i wyłączył go. Po kilku sekundach dziewczyna usłyszała szum lecącej wody - Vegeta brał prysznic.
Minęło 15 minut
-Możemy iść- usłyszała za sobą głos Saiyanina odwróciła się i ją zamurowało przed nią stał Vegeta w białym T-shircie , czarną marynarkę i czarne wąskie spodnie w rękach miał mały bukiecik polnych kwiatków -Proszę -powiedział dając jej go
-Vegeta wow ! skąd wiedziałeś że tak trzeba ? - spytała zaskoczona Bulma
-Widziałem na jednym z twoich głupich filmów-odparł lekceważąco.
I poszli do jednego z modniejszych pubów w mieście. Bulma wyjaśniła zasady piłki nożnej, która oglądała grupka młodych i starych mężczyzn co Vegeta skwitował tylko jednym słowem "pajacowanie". Wojownik opowiadał dziewczynie o swoim dzieciństwie na Vegecie i podbojach planet , było parę minut po 2 w nocy kiedy Bulma po kilku piwach straciła zdolność racjonalnej mowy
-Byłeś potworem- powiedziała - Ale ja to zmienię, nauczę cię żyć , nauczę czuć, nauczę ... kochać- zakończyła przybliżając twarz bliżej twarzy Vegety
-Chcesz mnie oswoić jak oswoiliście Kakarotto ?- zapytał dziewczynę spokojnym niskim głosem także przybliżając swą twarz do jej twarzy
-Vegeta?- szepnęła dziewczyna
-Hm?
-Ja.. ja .. ja szaleję za tobą - powiedziała zamykając oczy
Vegeta wpatrywał się w nią przez klika sekund gdy nagle powiedział- Jesteś jedyną osobą dla której chce żyć , cały czas o tobie myślę i śnię nic nie pozwala mi o tobie zapomnieć żaden trening czy walka - chciał ja pocałować ale nie dał rady , Bulma zasnęła i nie słyszała żadnego słowa wypowiedzianego przez Saiyanina.
-Nieźle- prychnął Vegeta biorąc Bulmę na ręce i wychodząc z lokalu.
Zbliżali się już do CC kiedy zza rogu wyszli Yamcha i Krilan. Przeraził ich widok Vegety ale jeszcze bardziej przeraziła ich nieprzytomna Bulma
-Coś ty jej zrobił bydlaku?! - krzyknął Yamcha ruszając w stronę Vegety na szczęście przytrzymał go Krilan
- Nie tym tonem pajacu masz szczęście że twój żarówkogłowy przyjaciel cię powstrzymuje bo inaczej zostałby z ciebie tylko to głupawe żółte wdzianko- odpowiedział mu drwiąco Vegeta
-Co się stało Vegeta? Zrobiłeś jej coś ?- zapytał z niepokojem Krilan.
-Nic jest pijana . Byliśmy na .... randce - powiedział triumfalnie wojownik
-COO?! Tyle co zerwała ze mną a już umawia się z Tobą ?! CO ZA .... 
-Uważaj co mówił -syknął Vegeta- I nie tyle co twoje podejrzenia były właściwe, myślałeś że Bulma jest z takim barachłem jak ty bo co ? bo cię kocha ? hahaha ! Bulma potrzebuje mężczyzny nie takiego dzieciaka jak ty !
-Wiedziałem! Wiedziałem , że między wami coś jest-krzyknał Yamcha  wyrywając się Krilanowi chciał uderzyć Vegetę ale ten był szybszy nie wypuszczając dziewczyny z ramion kopnął Yamchę w brzuch ten przeleciał kilkanaście metrów i uderzył w stary budynek. Vegeta stanął nad nim.
-Bulma była z tobą z litości za każdym razem kiedy cię całowała , kochała się z tobą myślała o mnie- kłamał Książę-A gdy ty wychodziłeś my kochaliśmy się godzinami , cały czas..
Yamcha był wściekły ale z Vegeta nie miał szans nawet z Krilanem, podszedł do przyjaciela
-To nie prawda- powiedział mu Krilan
-Chciałbym w to wierzyć odparł Yamcha i odeszli. Vegeta stał w ciemnej ulicy śmiejąc się pogardliwie. Nagle dziewczyna w jego ramionach przebudziła się. 
-Śnił mi się Yamcha.. eh chodźmy do domu.
Gdy weszli na posesję Briefsów Vegeta wleciał przez okno Bulmy by nie obudzić jej rodziców. Położył ją na łóżku, ściągnął jej szpilki. Była taka piękna, zbliżył się do niej , mógł z nią zrobić teraz wszystko, ale nie ona nie jest dziwka z jego planety. Pocałował ją w czoło i odszedł do swojego pokoju . Bulma spała , miała dziwny sen- nie wiedziała że ten sen zdarzył się na prawdę. 

wtorek, 8 stycznia 2013

Rozdział 1

* Ziemia , CapsuleCorp. , Nameczanie wracają na swoją planetę ..




- Tuhruuu tiharaaa czyyytaaa naaaa meeeeek - wypowiadał swoje życzenie Dendee w języku Nameczan
-Jesteście pewni że nie chcecie tu jeszcze zostac ? - spytała Bulma nowego wodza Nameczan
-Nie na pewno nie już za długo tu jesteśmy , nasza nowa Namek potrzebuje nas - dopowiedział jej spokojnie
-Niech i tak będzie - powiedziała smutna dziewczyna przytulając się do swojego chłopaka z blizną na twarzy , patrzyła jak mały Son-Gohan i Krilan żegnają się ze swoim przyjacielem Dendee ze łzami w oczach . Omiotła jeszcze spojrzeniem cały ogród przed CC i w tej samej sekundzie wszyscy mieszkańcy Namek znikli a wraz z nimi Nameczański Smok i Smocze Kule.

*kilka miesięcy później

-Yamcha wiedz że jesteś największym kretynem jaki istniał na tej planecie a nawet w całej galaktyce północnej ! Jak możesz myśleć że ja i on ten zbyt napompowany , egoistyczny , ordynarny i okrutny typ moglibyśmy ...?! Przecież ja się go boję ... - i tu Bulma skłamała krzycząc do słuchawki swojego telefonu
-Tak Bulmo boisz się ale odkąd wrócił na Ziemię mieszka u Ciebie , karmisz go , ubierasz i pozwalasz aby trenował w twojej kapsule - usłyszała dość irytujący głos swojego chłopaka Yamchy .
-NIE !! tego jest po prostu ZA WIELE ! kto , ja się pytam KTO ?! mało karku nie skręcił oglądając się za byle którą blondyną z trochę za bardzo rozdartym dekoltem ! Tego już za wiele Yamcha ! z nami koniec masz się mi nawet na oczy nie pokazywać , masz się nie pokazywać w obrębie mojego domu , w obrębie mojej dzielnicy , HA! w obrębie mojego miasta bo wtedy żaden trening Ci nie pomoże nigdzie , żebyś nie wiem ile trenował i żebyś nie wiem gdzie trenował u Kocura , Wszechmogącego czy nawet u Kajito ! nikt i nic ci nie pomoże kiedy ja cię dorwę !! - i tymi słowami zakończyła rozmowę a jej telefon komórkowy zakończył żywot na pobliskim kredensie - kutas ! - powiedziała do siebie a raczej wykrzyczała sama do siebie Niebiesko włosa , a przynajmniej tak myślała że mówi sama do siebie .
-A czyj to ?- zapytał z drwiącym uśmiechem mężczyzna z dziwną fryzurą , opierający się o futrynę drzwi.
-O boże ! jeszcze ciebie tu brakowało , czego znowu ? grawitacja ? odbijaki? obiad ?
-Nic po prostu usłyszałam że kogoś tak cudownie wychwalasz , chciałem posłuchać kogo- powiedział spokojnie Vegeta

-Słyyyy.. szaaałeś wszszszyystko ?- Bulma zaczęła się jąkać , co prawda nie bała się już Vegety zaczął on ją bardziej intrygowac , ale obecność Księcia w czasie gdy ta niezbyt ładnie go nazywa jest raczej stresująca.
-Egoistyczny ? ordynarny? okrutny ? - czy daję ci powody abyś tak myślała ?
-Nienieabsolutnie- gadała sobie pod nosem Bulma odwracając się od Vegety plecami i zaciskając równocześnie palce i zęby ze złości - Debil .. Kretyn... Pacan... Kutas - powtarzała cały czas dziewczyna
-No teraz to już chyba stanowczo przesadzasz ! - krzyknął Vegeta swoim zwyczajnym grubym i okrutnym tonem , Bulmie przypomniała się transmisja w telewizji podczas gdy Yamcha , Piccolo , Gohan , Tenshin , Chaoz walczyli z nim i Nappą.
-NIE TY O KSIĄŻĘ NIE CHODZI O CIEBIE CHODZI O TEGO DUPKA YAMCHE !!- wykrzyczała z całych sił
-Pfft ! Tą ciotę ? Haha ! i czym tu się przejmować ? .. chociaż nie no tak was łączyły bardzo dogębne stosunki haha! - zaśmiał się Vegeta wypychając swój policzek językiem  .
-Tyy ! - wycedziła dziewczyna i ruszyła na Księcia z pięściami , ale ten zrobił unik złapał dziewczynę za nadgarstek i wykręcił jej całą rękę i w tym samym momencie wytworzył małą kulę KI i przystawił Blumie do brzucha
-Widzę że ten pajac Kakarotto nauczył cię czegoś ! HA ! ale pajac jest pajacem i żadna jego szkoła nie może się równać ze mną ! - powiedział szaleńczo szczęśliwy Vegeta wpatrując się w opuszczoną głowę Bulmy i na jej spadające niebieskie włosy.
-Pppu ... puśc mnie Vegeta ... ppr..osze - wyszeptała dziewczyna podnosząc błękitne oczy do góry patrząc na zimne oczy swojego oprawcy....
                
             -Książę ! Książę Vegeto gdzie jesteś ?!... VEGETA!! - krzyczał w poszukiwaniu  swojego syna Król Vegeta , ale ja go nie słyszałem . Miałem 11 lat wraz z armią ojca i nim samym wielkim Królem Vegetą władcą planety Vegeta podbijałem planetę Dajmar , przypatrywałem się jak starsi Saiyanie plądrują pałac tutejszego władcy , który leżał martwy u bram swojego przybytku , jego żona Królowa Daj klęczała przed generałem naszej armii-tym pionkiem , a on prężył się z wyrazem rozkoszy na twarzy- Co oni w tym widzą ?-pomyślałem. Córki króla leżały w bezruchu z otwartymi oczami - martwe , zhańbione ..
-Książę !- usłyszałem głos dowódcy oddziałów- Książę chodź zobacz co mamy ...- krzyczał do mnie wielki łysy , barczysty mężczyzna wlokąc za sobą małą dziewczynkę , mogła byc w moim wieku ... mała blondynka z długim grubym warkoczem i małym różowym diademem na czole była przerażona , posiniaczona - Masz weź ją sobie , masz 11 lat w końcu trzeba stać się mężczyzną , nie ? hahaha !
-O czym on mówi - myślę ..-Nie mogę wyjść na słabego muszę ją .... nie ! nie mogę ona jest taka ładna , niczemu nie winna . Odejdź ! -nakazałem dowódcy -Chce sam ! I odszedł a ja trzymałem małą Księżniczkę za jej podartą sukienkę a ona klęczała , klęczała i płakała .. wytworzyłem kulę KI podniosłem rękę , gdy ona nagle podniosła na mnie oczy , swoje wielkie błękitne oczy ...
-Ppprooszę ppuuuśśc mniee, książę ...- wyszeptała do mnie wpatrując się we mnie , w oczach miała łzy a ich błękit przepełniała pustka , lęk , odebraliśmy jej wszystko dom , mamę , tatę , siostry ,życie ... strzeliłem kulą w powietrze
-Uciekaj ! - i wypuściłem księżniczkę a ona biegła , biegła kulejąc .
-VEGETA! coś ty ...!?! i w tym samym momencie błysło , ognista kula wystrzelona przez mojego ojca ugodziła księżniczkę w plecy .. upadła , a raczej upadły jej dwie części ... a ja poczułem w ustach krew i ból , wielki ból może i taki jak czuły nasze ofiary..
-Tak ojcze będę wykonywał twoje rozkazy ZAWSZE ! 

-Vegeta co ci jest ? hallo ! tu Ziemia ! Bulma Briefs do Vegety , odbiór - Niebiesko włosa skakała i machała przed oczami wojownika a on był gdzieś daleko ... kilkanaście lat wcześniej , na innej planecie .
-Co ?-nagle Vegeta  otrzeźwiał 
-Gdzie ty byłeś ? O czym myślałeś ?- dopytywała Bulma 
-Co ? gdzie ? Tu byłem głupia kobieto !- warknął Sayianin - I nie skacz przede mną jak pajac , ośmieszasz się
-O jest nasz stary Książę Vegeta, no wiiitamy ! - kpiła z niego dziewczyna 
-Zamknij się ! i zrób coś do jedzenia jestem głodny , idę pod prysznic- odwrócił się napięcie i wszedł na pierwsze piętro budynku udając się do łazienki w swoim pokoju.
- Jestem głodny , jestem głodny .. nie był głodny jak groził mi kulą.
Za piętnaście minut kupa jedzenia stała już na stole - KOOOOLACJAAA !-krzyknęła Bulma i zajęła się pismem o modzie jak tylko usłyszała że Vegeta schodzi na dół . Książę usiadł przy stole i zaczął jeść a raczej pochłaniać stosy ryżu , klusek , pulpecików i innych przysmaków.
-Vegeta się zmienił- myślała Bulma przyglądając mu się z nad gazety- Kiedyś bez wahania by mnie zabił , a może ... w sumie w gruncie rzeczy nie jest aż taki zły i jest całkiem pociągający , może .. może , a może niech sobie Yamcha grzechu kłamstwa na sumienie nie bierze ...
-Hej , hej kochani ! - właśnie weszła Mrs. Briefs ze swoim mężem- Oj a co tu tak cichutko ? Bulmo ! słyszałam o tym impertynencie Yamchy , nie przejmuj się kochanie teraz Vegeta będzie cię mógł zapraszać na randki
-Pfrrrfgrgrgrgr - Bulma aż spadła z krzesła i popatrzyła na Vegeta , który patrzył to na Mrs. Briefs to na Bulmę
-Co to randka ?- zapytał przełykając ostatnią kluskę.
-Pokaże ci jutro , a teraz idź już spać jutro pewnie będziesz trenował od samego rana
-Nie rozkazuj mi !
-Bo co ?! - Bulma pokazała mu język a on z groźną miną udał się do swojego pokoju- Czy to będzie prostsze niż myślałam- Bulma znów gadała sama do siebie.
Tymczasem Książę Saiyan rozebrał się i położył w wielkim łóżku.
-Dlaczego nie mogłem tego zrobić - myślał- Dlaczego po prostu nie mogłem wcisnąć jej tej kuli , przecież ona jest taka irytująca , taka głupia , taka ... piękna , a te jej oczy , biodra , ręce. Co to za ciepło ? Robi mi się gorąco kiedy na nią patrzę kiedy o niej myślę , a gdyby tak pokazać tej łachmadze Yamchy kto jest prawdziwym facetem ? A gdyby tak być lepszy niż Kakarotto ? Ale ! przecież Książę Saiyan nie może ... nie może .. nie może KOCHAĆ .