Mijały dni miesiące a nawet lata. Bulma coraz bardziej się zmieniała nie była już tą samą niezależną osobą była uzależniona od czasu spędzanego z Vegetą , choć tego czasu nie było wiele , Książę cały czas trenował do przebycia cyborgów zostały już niecałe dwa lata. Związek między Bulmą a Vegetą był burzliwy , wiele kłótni , niejasności wynikających z braku chęci podporządkowania się ze strony dziewczyny wobec rygorystycznych zasad Saiyanina, ale jedno było pewne kochali się , tak przynajmniej uważali.
-Vegeta pomógłbyś mi przy udoskonaleniu radaru , czasem mógłby się przydać jak te no ... androidy przybędą .
-Nie mam czasu to twoja działka , ty się tym zajmujesz ja muszę trenować - mówiąc to wziął ze stołu ostatnie w koszyczku jabłko i wyszedł do swojej kapsuły.
-No dzięki kochany jesteś - mruknęła dziewczyna . Kończyła swoje śniadanie , miała niewyobrażalny apetyt to pewnie przez to że jej ukochany coraz mniej czasu poświęca na jedzenie a Bulma zawsze przygotowuje mu "normalne" porcje . Zeszła do laboratorium i mijając wielkie lustro zatrzymała się przy nim
- Co to ?- zapytała samą siebie w duchu- Taka jakby trochę jestem ... szersza ? - podeszła do wiszącej na ścianie szafeczki wyciągnęła z niej dziwny przedmiot przypominający prostownice do włosów i przeciągnęła wzdłuż swojego ciała od głowy po same stopy i spojrzała na pojawiające się na nim cyferki - COOOOO ?! 57 kg ?! Jak to możliwe jeszcze miesiąc temu było 50 !? Muszę przejść na jakąś dietę - z przerażeniem postanowiła Bulma i zabrała się za radar.
Było już bardzo ciemno i bardzo późno Vegeta skończył swój morderczy trening był cały obdrapany , pokrwawiony a jego treningowy kombinezon był w strzępach -Muszę coś zjeść-pomyślał i idąc w stronę kuchni myślał o Bulmie .
-Co do jedzenia? - spytał
-Kolacja- odparła obojętnym tonem Bulma krojąc ugotowaną marchewkę.
-Musisz być taka naburmuszona?
-Jestem normalna - Bulma zaczynała kroić marchewkę na coraz mniejsze kosteczki
-No kto jak kto ale ty nie powinnaś się uważać za osobę normalną - Książę próbował żartować
-Ja na przykład w porównaniu do niektórych w tym pomieszczeniu nie podbijałam planet i nie zabijałam bogu ducha winnych ludzi dla kilku sztuk złota, a później przybyłeś na Ziemię by zabić człowieka swojej rasy , kto tu jest nienormalny ?
Vegeta z początku nie odpowiedział nic patrzył to na Bulme to na talerz -Kakarotto to pajac, którego w każdej chwili zatłukł bym gołymi rękoma.
Bulma wolała to przemilczeć mrucząc tylko pod nosem "Kakarotto pajac ,Kakarotto pajac" wyszła na górę . Położyła się na łóżku , było jej duszno coś jakby jakaś straszna strzyga usiadła jej na piersi i zaczęła skakać. Zaczęło padać , albo to odgłos puszczanej wody pod prysznicem - to jednak deszcz. Dziewczyna podeszła do okna otworzyła go i za oknem na małym gwoździku zawiesiła małą kukiełkę z tkaniny. Nie zauważyła kiedy wszedł Vegeta podszedł do niej i wsadził jej rękę pod bluzkę .
-Nie chcę ...
-Stało ci się coś ?
-Nie po prostu myślę
-Pomyślisz po - powiedział szeptem Vegeta i wrzucił dziewczynę na wielkie łóżko
-Przestań -powiedziała dziewczyna przykrywając się kołdrą , a Vegeta zrezygnowany położył się koło niej . Nie spali.
-Vegeta ?
-Hm ?
-Co byś zrobił jakby mnie ktoś zabił
-Spaliłbym
-Kogo ?
-Ciebie ,a kogo ?
-Dlaczego?
-Bo tak trzeba - odpowiedział jej patrząc się w sufit
-Chyba u ciebie , tutaj na ziemi ludzi się chowa , w trumnach , w ziemi
-A więc załatwiłbym ci trumnę i kazał Kakarotto cię pochować
-A dlaczego byś mnie nie wskrzesił ?
-Bo byś zadawała głupie pytania , idź spać - i odwrócił się do niej plecami . Zasnął
Bulma leżała jeszcze chwile patrząc na ściekające po szybie krople po czym zamknęła oczy.
Dziewczynę obudziły trzaski dochodzące z dołu - z laboratorium
-Tata? - szepnęła i wyszła ze swojego pokoju narzucając na siebie różowy satynowy szlafrok leżący w nogach łóżka , była zaniepokojona ale nie obudziła śpiącego koło niej wojownika i tak by nie wstał on jej nie pomaga. W laboratorium było ciemno , światło i kamery nie działały. Bulma sięgnęła po latarkę skierowała strumień światła na drzwi prowadzące do pracowni prototypów najnowszych wynalazków jej ojca - były wyłamane. Pierwsza myśl jaka przyszła jej do głowy "Tam jest radar" i niewiele się namyślając weszła do pomieszczenia ogarniętego przez ciemność .Prawie podbiegła do stolika na którym był radar - dobre słowo BYŁ. Zimny dreszcz strachu przeszedł po plecach dziewczyny , nachyliła się do szuflady "Może go tam schowałam" - radaru tam też nie było. Nagle dziewczyna przestała słyszeć jakiekolwiek dźwięki , sowy na zewnątrz ciche mruczenie maszyn nic . Po prostu cisza i obraz przed nią choć prawie niewidoczny , oświetlony tylko cienką strużką światła też jakiś taki drgający , skaczący "Co się dzieje?" i ciepło ... Coś ciepłego poczuła na czole , wzdłuż nosa , na ustach . Poczuła żelazny ale słodki smak - Krew -wyszeptała i zanim zdążyła wydać z siebie jakiś głośniejszy odgłos zemdlała na zimną posadzkę pracowni.
Staliśmy z ojcem i wpatrywaliśmy się jak upada nasze miasto , jak płonie , jak zamienia się w pył , a mnie ogarniała pustka , wewnętrzna ...
-Ojcze dlaczego po prostu nie będziemy zabijać dla niego ? Co to za różnica czy podbijamy planety dla siebie czy dla niego!- chciałem nawiązać rozmowę z ojcem pomóc mu podjąć dobrą decyzję żeby uratować , uratować ją ... nie mogłem na niego patrzeć stałem wpatrzony w ziemię podrywając swój ogon to w górę to w dół.
-Vegeta on z nas zrobi niewolników ... już robi popatrz zabiera wszystko , pali i morduje żebym przystał na jego warunki porwał nawet twoją ... - i tu przerwał , oderwał wzrok od ode mnie
-No właśnie ojcze jeśli zrobimy to co nam każą oni oddadzą nam matkę !
-Nie ! Książę nie zrobimy nic nawet za życie twojej matki - widziałem chłód jaki miał w oczach zawsze używał słów "twoja matka" , nigdy nie używał jej imienia , nawet nie pamiętam jak ono brzmiało.
-Ojcze.. -zacząłem spokojnie -Czy ty nie kochasz już mamy? -ojciec spojrzał na mnie jakbym był jakiś dziwnym stworzeniem i mówił w całkiem obcym języku.
-Vegeta ja nigdy nie kochałem twojej matki , nie istnieje coś takiego jak miłość jest tylko walka , zapamiętaj to sobie do końca życia , nie można kochać ! - znałem te słowa doskonale powtarzał mi już je od 15 lat , nawet jak jeszcze mało rozumiałem byłem bity i uczony jak być człowiekiem bez uczuć, aż sam w to uwierzyłem.Pierwszego człowieka zabiłem jak miałem około 12 lat. Tylko matka , tylko ona mi powtarzała że miłość to najpotężniejsza siła jaka drzemie w każdym wojowniku . Tylko co to jest miłość ?
Nagle poczułem potężną energię , złą. Zobaczyłem Freezie i jego ludzi a wśród nich była ona - wycieńczona , pobita , poraniona.
-I jak Królu Vegeto jesteś ze mną czy ... z nią ? - i wycelował palcem w klęczącą na ziemi matkę. Ojciec nie drgnął
-Nigdy ci się nie skłonię , możesz robić co chcesz ta kobieta i tak nie ma dla mnie większego znaczenia- chciałem krzyknąć ale zrobiłem coś znacznie bardziej głupiego gdy zobaczyłem wytwarzające się na końcu palca potwora różowe iskry
-Nie ! będziemy dla ciebie walczyć - i skłoniłem się przed potworem
-Hmm a ktoś ty że śmiesz podważać zdanie swojego króla ? - spytał Freezia swoim chrypliwie piskliwym głosem
-Jestem Książę Vegeta , następca tronu planety Vegeta , następca władcy Saiyanów - powiedziałem prostując się
-Mhm - na przeciwniku moje słowa nie robiły żadnego wrażenia , spojrzałem na ojca był wściekły ale wiedział że to moja decyzja i że też mam prawo do decydowania o losach mojego kraju , ale czy ja myślałem o kraju ? czy to nie była egoistyczna myśl uratowania matki , której ... kocham ? Nie ja nie kocham !- A więc książę czy przysięgasz swoją lojalność a jednocześnie lojalność całej twojej planety mi -Wielkiemu Freezie ? - nie wierzyłem w to co mówiłem to było jak sen na każde pytanie zadane przez tego tyrana odpowiadałem "Tak" , a on i tak wycelował kulę energii w głowę mojej matki zabił ją i zabił ojca ... Wyzbyłem się wszelkich nadziei , skazałem mój lód na zniszczenie i potępienie przez ... uczucie! Nie ! Już nigdy więcej nie będę kochać, żałować, czuć bólu ! Ból jest dla innych.
Vegeta siedział na łóżku wpatrując się w ciemność , nie wiedział co go obudziło siedział i patrzył tak jakby oglądał swoje wspomnienia na szafce Bulmy.
-Bulma ? -popatrzył na puste poduszki na których zasnęła jego kobieta. Dosłownie wyskoczył z łóżka natychmiast wyzuł KI Bulmy , słabe nawet bardzo i jej aurę -bladą , przerażoną .Oprócz Bulmy i jej rodziców w domu były jeszcze dwie osoby , mężczyźni. Ich energia była silna ale nie tak silna i wysoka jak przeciętnego wojownika. Wybiegł z pokoju , biegł po schodach , biegł przez korytarze , na dół do laboratorium wiedział że coś złego się stało. Nagle stanął, zatrzymał się i wsłuchiwał w nieistniejący dla normalnych uszu dźwięk - dźwięk energii życiowej człowieka . Teraz w całej posiadłości była już tylko Bulma i państwo Briefs. Tych dwóch gości już nie ma. Jednym ruchem ramienia wywarzał drzwi prowadzące do laboratorium jeszcze tylko kilkoma kopniakami odsunął leżące na ziemi połamane regały.
-Bulma !-krzyknął w ciemność
-Tuuu - usłyszał cichy głos swojej ukochanej podbiegł do niej , dziewczyna była prawie naga miała na sobie tylko cienką białą haleczkę i majtki ku przerażeniu Vegety były ściągnięte do kolan -Dendee co tu się stało ?! Bulma czy oni ...?- nie chciał wiedzieć choć zapytał przerażała go wizja że ktoś tknął JEGO Bulmę , że ktoś skalał miejsce do którego tylko on ma dostęp.
-Niee- dziewczyna mówiła cicho była cała posiniaczona -Musieli cię usłyszeć bo uciekli i zabrali ... zabrali radar ... o Dendee radar !
-Bulma oni cię pobili a ty się martwisz radarem ?!- Vegeta pewnie sam nie zdawał sobie z tego sprawy ale miał łzy w oczach , wielkie , słone krople tkwiły w jego czarnych jak węgiel oczach.
-Odzyskaj go kochany , proszę ..- wyszeptała Bulma i zemdlała.
-Bulma !! -z ust wojownika wydobył się krzyk wziął ją na ręce i wyszedł z ciemnego zdewastowanego laboratorium.W kuchni spotkał rodziców Bulmy na ich twarzach malowało się przerażenie bez słowa oddał bezwładną Bulmę jej ojcu i bez słowa się odwrócił.
-Vegi ... - zaczęła Pani Briefs nienawidził jak zdrabniała tak idiotycznie jego imię ale teraz to nie miało najmniejszego znaczenia - Dokąd idziesz ?-Vegeta się odwrócił po lewym policzku spływała mu łza
-Idę wreszcie kogoś zabić - odpowiedział drżącym głosem i wyleciał do ogrodu .Z trudem udało mu się skupić żeby z większej odległości wyczuć tą samą energię jaka przed 15 minutami była w domu Bulmy- w ich domu cały czas przed oczami miał obraz swojej prawie zmasakrowanej dziewczyny.
Leciał bardzo długo aż krajobraz do okoła zaczynał bieleć a na półnagim ciele Vegety stawały włoski. Ma ich , odnalazł na pustkowiu w jakiejś bazie wojskowej albo bazie tajnych służb niewiele się namyślając wkroczył na jej teren
-Ty ! gdzje idzjesz ?! - usłyszał za sobą kogoś z dziwnym akcentem ale nawet na niego nie spojrzał podniósł rękę prostopadle do swojego tułowia i ostatnią rzeczą jaką zobaczył strażnik był big bang atack. Wojownik wkroczył do gigantycznych rozmiarów namiotu i od razu połamał z tuzin karków. na jego końcu stało masywne biurko , siedzący przy nim mężczyźni nawet nie zauważyli że ich straż leży z powykręcanymi w różne strony głowami tylko schyleni nad czymś mówili w nieznanym Vegecie języku.
-Wyy - wycedził przez zęby Vegeta i w tym momencie dwaj mężczyźni , którzy byli owymi oprawcami odwrócili się w stronę Vegety nadal nie zauważając leżących za nim tuzina martwych mężczyzn uzbrojonych po zęby.
-Kto ty ! - spytał jeden z tym samym dziwnym akcentem
-Zamknij się wydałeś już na siebie wyrok śmierci więc jeśli chcesz uratować swój ziemiański tyłek oddaj mi to co zabraliście dziewczynie z niebieskimi włosami w północnym mieście !
Ten drugi zaczął się śmiać obnażając swoje złote zęby
-Straż ! -zawołał ten pierwszy i tym razem Vegeta uniósł kąciki ust w ironicznym uśmiechu
-Wasza .. straż chyba się trochę połamała - powiedział mu Vegeta wskazując na truchła leżące za nim . Widząc przerażenie w oczach mężczyzn bo i ten trzeci się odwrócił wytworzył kulę energii która z każdą chwilą się powiększała -Radar - wycedził i rzucił kulą obok mężczyzn a ta przeleciała przez ścianę namiotu paląc ją i uderzyła w stojący kawałek za nią samochód z którego została już tylko rejestracja. Złotozębny wyrwał radar z rąk mężczyzny siedzącego w środku i podał go Vegecie - Tylko nic nie rób , puść nas wolno - mówił cofając się przodem do wojownika. Saiyanin odwrócił się i ruszał w stronę wyjścia gdy znów przed oczami stanęła mu Bulma .Zacisnął pięści tak że radar w jego prawej ręce prawie uległ zniszczeniu , zginając łokcie uniósł je do swojej klatki piersiowej gdy nagle je wyprostował z krzykiem wyginając ciało w tył oczom wrogów ukazał się mężczyzna ze złotymi włosami i oczach koloru morza , a w oczach dzikość i żądza zemsty.Tak zawsze wyobrażali sobie oczy samego diabła .
-Wy nie oszczędziliście mojej kobiety , więc dlaczego ja mam puścić was wolno ? - mówił spokojnie unosząc się w powietrze. Mężczyźni z otwartymi ustami patrzyli na Vegetę byli już przerażeni i o to mu chodziło chciał żeby bali się tak jak bała się Bulma. Saiyanin schował radar do kieszeni swoich dresów -A teraz gnoje - mówiąc to rozłożył ręce a wokół nich zaczęły się pojawiać wyładowania elektryczne - mam dla was wielki finał - i kończąc zetknął swoje ramiona w nadgarstkach - Finaaaal Flaaaaaash ! - i w tym momencie wszystko spowił złoty promień, promień energii tak silnej że gdy wszystko opadło nie pozostało nic poza głębokim kraterem o średnicy mili. Vegeta stał na ziemi ciężko dysząc , jego włosy i oczy miały już normalny czarny kolor a on on wpatrywał się w ziemię. Teraz zrozumiał o co zawsze chodziło jego matce - to miłość dała mu tyle energii , nie żądza zemsty tylko strach o ukochaną osobę o wrażliwość na jej krzywdę to właśnie była miłość, to ona pozwoliła uwolnić z niego drzemiącą siłę i dokonała przemiany w Super Saiyanina. Był z siebie dumny , zadowolony z tego że wysłał do piekła oprawców jego ukochanej ale był tez wściekły znów nie dał rady zapobiec temu wszystkiemu , nie nadaję się na to by kochać to go osłabia , znów !
Stał i patrzył na leżącą w ich łóżku Bulmę i jej mamę krzątającą się koło niej , wyglądała lepiej chociaż jej twarz dalej miała sino-czerwony kolor-Nie wrócę tam - postanowił w duchu i gdy Bulma odwróciła się w stronę okna jego już nie było.
-Vegeta.. - wyszeptała dziewczyna , ona wiedziała że on tam był , czuła to i podświadomie też wiedziała że nie będzie go przy niej teraz , teraz kiedy najbardziej go potrzebuje. Chciała mu coś powiedzieć , coś co przed kilkunastoma minutami powiedział jej lekarz , chciała teraz podejść do okna i krzyknąć w bezkresny horyzont że będą mieli dziecko.
Hej :)
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się jak piszesz, wszystko ma ładną całość i widać że potrafisz fajnie pisać, jest tylko jedno ale :)
Vegeta jak dla mnie jest trochę za miły, za bardzo go przedstawiałaś jako potulnego baranka :)
Takie jest moje odniesienie do całego tekstu :)
Ale ogółem bardzo mi się podoba i pisz :)
Pisz dalej bo widać że masz talent i choćbym była jedyną osobą co to czyta to wiedz, że będę to robić dalej :)
Nie przestawaj pisać :)
Pozdrowienia :*
Dziękuję właśnie dla Ciebie bd pisać ;) dzięki też za wskazówki bo myślałam że Vegeta jest straszny ;) spróbuje z niego zrobić większego chama ;) i obiecuje napisać 7 jak najszybciej choć to bd trudne bo nie mam prawie dostepu do sieci ;) jeszcze raz dziękuję :*
OdpowiedzUsuńNie ma sprawy :D
OdpowiedzUsuńZrób z Vegety chama :D hehehh
Pisz pisz :)
Będę czekać :)
hej:) ja tez wracam do tej opowieści juz 4 raz i nie moge sie doczekac kolejnych części, swietnie sobie radzisz;). Bardzo mi sie podoba w jaki sposób przedstawiasz milosc vegety i bulmy. Vegeta taki twardy i chamski a z drugiej strony jego jedyna slaboscia jest bulma (i ty to bardzo ladnie podkreślasz). Przeczytalam juz wiele blogow o tej tematyce ale twoj styl przedstawiania calej tej sytuacji spodobal mi sie najbardziej:).
OdpowiedzUsuńWiec pisz i czekam z niecierpliwościa na KOLEJNE części ! pozdrawiam:)
Nawet nie wiedzialam jak to milo czytac takie pochwaly ktore na pewno pzezwycieza moje lenistwo ;) 7 rozdzial jest juz w polowie gotowy i obiecuje ze dzis usiade i go dokoncze a kiedy dorwe jakis dostep do sieci od razu go przepisze !
OdpowiedzUsuńDziekuje i czytajcie dalej !!
WOW,nawet nie wiesz jak sie ciesze ze dalas znac ,ze rozdzial 7 sie pisze, nie moge sie doczekac! naprawde swietnie ci idzie, nie przestawaj i musze powiedziec ze widac to ze jako kobieta masz taki specyficzny zmysl przedstawiania niektorych sytuacji w taki romantyczny sposob:).
OdpowiedzUsuńNie podlamuj sie tym ze malo osob komentuje twoje dzielo, bo to wcale o niczym nie swiadczy!
Zgadzam sie z olka loll, musisz nadac vegecie pazura, niby zarozumialy i honorowy a jednak chwilami tak nieswiadomie troskliwy i slodki..
OdpowiedzUsuńUwielbiam w twoich rozdzilach to ze sa tak rozbudowane(super bo mozna czytac i czytac, bez obaw ze wlasnie zaczelam i za chwile koniec), dokladnie opisuja dana sytuacje i bardzo spodobal mi sie opis snu vegety.
już nie mogę się doczekać 7 rozdziału :D
OdpowiedzUsuńejjjj!!!! my tu czekamy!! ;)
OdpowiedzUsuńO boże !! ale tu szał komentarzy ;) dzięki dzięki dzięki , jesteście kochani ;) :*
OdpowiedzUsuńMam dla was dobrą nowinę a nawet dwie , która lepsza sami oceńcie ;)
7 jest już gotowy od kilku dni ( jak obiecałam tak się stało - siadłam i napisałam ;d) a więc muszę tylko teraz dorwać jakiś komputer z internetem na dłużej niż napisanie jednego komentarza i dodajemy , a wtedy ( i tu jest ta druga dobra wiadomość ) może bd dwa bo 8 już się pisze i to całkiem całkiem idzie ;)
Pozdrawiam Was :*
noooo :) to czekamy, mam nadzieję że już niedługo :D
OdpowiedzUsuńjest ! jest ! jest !
OdpowiedzUsuńale będzie się działo :))
Zdradze wam tajemnice 7 rozdzialu ;) pojawi sie Trunks ;) a 8 to sama nie wiem o czym jest ;) dziekuje za cierpliwosc :**
OdpowiedzUsuń39 year old Physical Therapy Assistant Hermina Cooksey, hailing from Dauphin enjoys watching movies like Colonel Redl (Oberst Redl) and Board sports. Took a trip to Historic Fortified Town of Campeche and drives a Ferrari 400 Superamerica. odniesienie
OdpowiedzUsuńrzeszow porady prawne
OdpowiedzUsuń