sobota, 23 marca 2013

Rozdział 8

Niebo pokrywała bezkresna ciemność, a głęboką czerń drzew i budynków przecinało tylko leniwe pohukiwanie sowy. Cała siedziba posiadłość Państwa Briefs pokryta była senną atmosferą. Nikt po tak drastycznych chwilach jakie zgotowały cyborgi nie miał nawet ochoty wychodzić ze swojego łóżka na chociażby kubek gorącego mleka , jednak w kuchni na parterze świeciło się malutkie światełko.
-Mamo?- ciszę przerwał głos młodego chłopca skierowany do kobiety układającej małe plastikowe butelki , smoczki i kubeczki dla dzieci- nowy towar wymyślony przez nią pod emblematem Capsula Corporation.-Co tu robisz ?
-Oh to ty! Przestraszyłeś mnie- szepnęła Bulma , ciągle nie mogła przyzwyczaić się do obecności swojego 17 letniego syna w swoim domu biorąc pod uwagę fakt że 17 razy mniejsza wersja śpi teraz w swoim łóżeczku- Widzisz Trunks - zaczęła z uśmiechem , dziwnie się czuła mówiąc do prawie dorosłej osoby , której przed chwilą śpiewała kołysankę o białych smokach.- Ty bardzo dużo jesz, mógłbyś zjadać litrami kaszki w przerwie na walkę z pluszowym misiem- Bulma uśmiechnęła się szeroko przypominając sobie widok małego brzdąca rzucającego po pokoju kudłatym misiem uderzając go małymi piastami tak nieporadnie że zamiast jego pluszowego przeciwnika na ziemi nieraz leżał Trunks.
-Cały czas mi to powtarzasz- duży Trunks uśmiechnął się lekko- To znaczy powtarzasz w przyszłości - nagle przerwał przypominając sobie matkę , którą znał od dziecka nie była to ta sama kobieta m która stoi teraz przed nim , ta była zapracowana , smutna , nie dbająca prawie o siebie- wszystko robiła sama. Babcię i dziadka zabiły cyborgi i .. i ojca- co matka przeżyła najbardziej. Zawsze kiedy o niego pytał mówiła: "był straszny , ale tylko ja w to nie wierzyłam i kochałam najbardziej". Nie rozumiał tych słów.
Bulma skończyła myć i układać butelki i odwróciła się w stronę dorosłego syna.
-A ty co tu robisz o tej porze?
-Trenowałem z ... Vegetą- odpowiedział jej Trunks
-Przecież rano masz wracać, cyborgi i komórczak to już historia więc po co oj ... on cię jeszcze wykorzystuje?! - Bulma prawie krzyczała
-Chce żebym mu udowodnił że jestem Saiyaninem, a nie tylko podłym mieszańcem- powiedział cicho siadając przy marmurowym blacie. Bulma wiedziała że dla niego jest to ważne więc nie dociekała więcej jednak zaciekawiła ją jedna rzecz. Odkąd dowiedziała się kim na prawdę jest Trunks ,chłopak mówił do niej "mamo" , a do Vegety po prostu Vegeta.
-trunks powiedz mi dlaczego nie mówisz do Vegety ... no ... - słowo ojciec i Bulmie nie przychodziło z łatwością
-Co ? Dlaczego nie mówię do niego tato?- Trunks podniósł swoje czarne jak Vegety oczy na Bulmę ale zaraz je spuścił wpatrując się w gładkie , czarne płytki-Ja nie miałem ojca, pogodziłem się z tym. Walczyć nauczył mnie Gohan-san. Dlaczego tutaj miałbym mieć ojca ?- do jego oczu napływały łzy-Nawet teraz nie zajmuję się mną , nie obchodzę go , nie wiedział że jestem na świecie , a ty musiałaś mu udowadniać że jestem jego synem. mówiąc to patrzył na sufit jakby był rentgenem i widział tam śpiącego siebie- Dla Vegety liczy się tylko walka nie ma dla niego mnie ani ciebie mamo-Bulma patrzyła z przerażeniem na chłopca. Wiedziała jaki jest Vegeta, że nigdy nie weźmie małego na ręce, nie będzie odprowadzał do szkoły i brał na lody, nie będzie rozmawiał z nim o dziewczynach i samochodach- że nigdy nie będzie ojcem. Lecz nie wiedziała że dla tego młodego człowieka, który przed nią płacze ma to aż tak ogromne znaczenie. Usłyszeli za sobą ciche przymknięcie drzwi to był Vegeta obdrapany i posiniaczony. Jeszcze miał na sobie ślady walki stoczonej z C18  i komórczakiem.
Trunks  szybko otarł łzy. Wojownik bez słowa przeszedł przez kuchnię z miną bez wyrazu- Bulma znała to - Vegeta wszystko słyszał.
-Nie obudź Trunksa- rzuciła w jego stronę
-Przecież nie śpi- Vegeta syknął, Bulma chciała mu odpowiedzieć coś zgryźliwego ale w tym momencie rozległ się płacz i Bulma szybko pobiegła na górę.
Vegeta stał przed schodami nie patrząc na siedzącego Trunksa.
-To nie prawda- powiedział cicho Książe nadal nie patrząc na swojego syna- Nam po prostu nie wolno okazywać uczuć , jesteś Saiyaninem i o tym pamiętaj- zanim Trunks odwrócił głowę w stronę swojego ojca  jego już nie było.
Capsule Corporation ponownie ogarnęła cisza- wszyscy już spali , nawet Bulmie udało się ułaskawić Trunksa.
Tylko młody fioletowo włosy chłopak siedział po ciemku na kanapie w salonie. W jego głowie błądziły słowa jego ojca. Ojca , który zginął gdy ten był niemowlęciem, a teraz stoczyli ze sobą i obok siebie nie jedną walkę"Jesteś Saiyninem i o tym pamiętaj".

Nazajutrz ciepłego wiosennego popołudnia w CC zebrali się wszyscy przyjaciele by pożegnać Trunksa, Bulma z tego powodu wydała nawet przyjęcie.
-Vegeta zejdziesz do ogrodu?-Bulma zawołała do Saiyanina siedzącego tępo przed telewizorem.
-Daj mi spokój i się do mnie nie odzywaj - mruknął do niej wojownik skacząc z jednego kanału na drugi
-A ciebie co znowu ugryzło?-spytała go stojąc przed nim z dzieckiem na rękach.
-Zabrana kapsuła , multum debili skaczących i drących ryj i ten mały opluty glut- Vegeta syczał jakby sam do siebie lecz na tyle głośno by słyszała to Bulma
-Vegeta twój syn odlatuje może byś był odrobinę bardziej entuzjastyczny?
-O ile mi  wiadomo ten tutaj to mój dzieciak a z tego co widzę nigdzie się nie wybiera i odsłoń mi bo jak już mam oglądać te pierdoły to nie na twoim tle.
Bulma patrzyła na niego groźnie ale Saiyanin nie reagował , nagle z kuchni zaczęły dochodzić jakieś syki
-O Dendee ! Przypala się ! Trzymaj go Vegeta - zanim mężczyzna zdarzył zareagować miał już Trunksa na kolanach , sparaliżowany patrzył na chwiejącego się chłopca, który miętosił w rączkach małą szmacianą piłeczkę. Veegta popatrzył na niego i z przerażeniem przełożył go na kanapę kilkanaście centymetrów od siebie. Siedział i dalej patrzył w telewizor gdy coś małego uderzyło go w wierzchnią część uda , popatrzył w dół-to była piłeczka Trunksa, mały siedział wpatrzony w ojca klaszcząc bezgłośnie rączkami
-Co ? - burknął Vegeta a w odpowiedzi usłyszał tylko radosne "ueeeh". Wziął do ręki piłeczkę i poturlał lekko w stronę małego
-Hiaaaahaaa! - i piłka znów przyleciała do Vegety.
Bawili się tak przez chwilę i Bulma która obserwowała ich przez moment widziała że Vegecie się to podoba. Gdy piłka była po jego stronie Bulma sprytnie udała że właśnie wchodzi do salonu
-A gdzie ty mi tu te zabawki wrzucasz - powiedział Vegeta z udawaną wściekłością wyrzucając piłeczkę przez okno wprost do ogrodu, jednak widząc minę Bulmy zaraz poszedł za nią.
 Nadszedł czas kiedy Trunks musiał wracać do swoich czasów bo jak mówił "musi coś załatwić". Wszyscy się z nim żegnali , uśmiechali się , przybijali piątki i ściskali dłonie tylko Vegeta stał posępnie pod drzewem tak jak wtedy gdy po raz pierwszy przybył do domu Bulmy.
Trunks zapalił silniki swojej maszyny
-Uważaj na siebie- krzyknęła Bulma gdy ten po raz ostatni wyjrzał zza kokpitu swojego statku spojrzał na stojącego samotnie Vegete i uśmiechną się niepewnie w jego stronę, ku jego zdziwieniu ten uniósł dwa palce w geście wiktorii.
-Żegnaj ojcze - szepnął Trunks tak cicho że byc  może były to myśli.
Vegeta patrzyła na zamykające się za synem drzwi statku Capsule Corporation.
-Do zobaczenia .. synu- pożegnanie przebiegło przez głowę wojownika.
 Na przyjęciu Bulmy wszyscy bawili się znakomicie. Gohan turlał piłkę z małym Trunksem, Bulma rozmawiała z Chi-chi, która spodziewała się swojego drugiego potomka. Było już dość późno kiedy Piccolo niósł śpiącego Gohana do samolotu Bulmy, a ona głośno polemizowała o czymś z Vegetą.
-Godzina . Vegeta to jest tylko 60 minut !- mówiła Bulma ubierając swoje czarne szpilki
-Nie
-Vegeta ty widzisz w jakim stanie jest Chi-chi?
-No właśnie może dasz jej adres tego sanatorium, w którym byłaś . Ona też ostatnio zrobiła się bardzo gruba tak jak ty jakiś czas temu.
Bulma potraktowała to jak głupi żart ale zirytował ją fakt , że ktoś nazwał ją grubą - tym bardziej, że był to Vegeta.
-Dość ! Chi-chi jest w ciąży, a ja polecę z nią do domu i bez dyskusji ! Trunks jest nakarmiony więc nie będziesz miał z nim problemu, a jeśli będziesz miał dalej jakieś obiekcje to koniec z ulepszeniami , obiadkami i z ... TYM !- i pokazała kawałek uda wychodzącego spod podartych szortów na co wojownik skrzywił się , nie działały na niego już takie groźby Bulmy.Miał już to co chciał i o nic nie musiał się starać  Więc nawet będzie mu to na rękę kiedy ta głupia kobieta nie będzie łasiła się do niego każdej nocy
-A niby taka zmęczona- pomyślał
Bulma wiedziała że żaden z jej argumentów na niego nie podziałał ale nie miała zamiaru się poddać
-Jeśli wrócę, a Trunks będzie gdzie indziej niż w swoim łóżeczku albo robił co innego jak spał to zapomnij o tym , że kiedykolwiek będziesz go trenował - i uśmiechnęła się przy tym triumfalnie miała pewność że to na niego podziałało.
-Jeśli zacznie beczeć to co ? Przylecieć do ciebie ? - spytał gniewnie.
Miała go a on nie  mógł się z tym pogodzić. Durna kobieta!
-Zaśpiewaj mu- powiedziała mu groteskowo Bulma , a widząc jego minę dodała -Kołysankę o białych smokach powinieneś już ją znać- skończyła wsiadając do samolotu.
-Już mi go szkoda - powiedziała Chi-chi smutnym tonem
-Trunksa czy Vegety ? - odpowiedziała jej Bulma bo wiedziała że to pytanie jest bezsensu po czym obie zachichotały.
 Vegeta posępnie wrócił do środka domu , rozejrzał się po salonie w poszukiwaniu rodziców Bulmy , którym od razu podrzucił by Trunksa , ale nikogo nie było w zasięgu wzroku .
-Może ci pomóc ?- usłyszał niski głos pod ścianą
-Nie potrzebuje pomocy
-Czyżby ?
-Nie potrzebuje- syknął Vegeta- Poza tym , co taki zieleniec mógłby wiedzieć o dzieciach?
Piccolo założył ręce na piersiach i odsłonił swoje spiczaste zęby w ironicznym uśmiechu
-Jakoś z małym Gohanem poszło mi dość dobrze
- Zostawić pięcioletnie dziecko na pustkowiu , bardzo wychowawcze - odpowiedział mu Vegeta robiąc krok w juego stronę.
-A ciebie pewnie przytulali i całowali , co ? Małpko ?- po tych słowach Piccolo odbił  się lekko od podłogi i wyleciał przez frontowe drzwi.
-Debil- syknął Vegeta i poszedł na górę . Gdy wszedł do pokoju usłyszał lekkie oddychanie śpiącego malucha , podszedł po cichu do małego białego łóżeczka i prychnął.
-Guuuu- Trunks otworzył oczy i wpatrywał się w stojącego nad nim Vegetę
-Nie będę ci śpiewał - burknął i odwrócił się w stronę okna. Szybko odwrócił głowę w stronę Trunksa gdy ten zaczął przeraźliwie płakać . Saianin w obawie że mały zaraz zamieni się w SSJ wziął z półki pierwszego lepszego pluszaka i cisnął go małemu do rączek, ale to nic nie pomogło .
-Cicho! - dalej nic -Bądź cicho !- Trunks nic dalej sobie z tego nic nie robił.

-Może pójdę po niego - Mr. Briefs podniósł się znad swojego nowego wynalazku zwracając się do swojej żony przeglądającej się w lustrze na toaletce.
-Bulma prosiła żeby nie reagować na nic , Vegi sobie poradzi. Albo on albo Trunks- odpowiedziała mężowi z uśmiechem.

Piętro wyżej Saiyanin wychodził z siebie żeby uspokoić małego , ale nic nie pomagało. Musiał go wziąć na ręce. Ostrożnie podszedł do niego i schylił się do łóżeczka , skrzywił się jakby patrzył na coś wyjątkowo brzydkiego. Wziął małego pod paszki i uniósł do góry - Trunks dalej płakał - No cicho ! - Vegeta przybliżył małego do swojego ramienia , nie zauważył śliny wypływającej z jego ust wprost na swoją koszulkę.
- Były sobie głupie smoki... - zaczął po cichu Vegeta swoją wersję kołysanki- Jeden durny smok zeżarł Kakarotto - to powiedział już bardziej rytmicznie - Drugi smok podpalił głupiego żółwia - to już bardziej przypominało nieudolne śpiewanie - Trzeci smok połknął ciotę Yamchę - Vegeta uśmiechnął się dumny ze swojej oryginalnej pomysłowości do układania dziecięcych piosenek , a może dlatego że Trunks zaciekawiony słuchał go w ciszy -Czwarty smok wszamał głupią matkę , ale zaraz wypluł bo była za tłusta aa - Trunks zrobił skrzywioną minę- A piąty smok chciał zjeść ciebie ale przyszedł tata i dał mu fangę w ryj - mały uśmiechnął się szeroko i wydał z siebie dźwięk podobny do śmiechu po czym zamknął oczy i zasnął.
-No - mruknął Vegeta i położył małego na swojej poduszce po czym wymęczony tym że żyje położył się koło niego i zanim pomyślał o tym że właśnie prawie śpiewał - zasnął.
 Bulma wróciła trochę później niż planowała , od razu została poinformowana o tym co się stało i co zrobił Vegeta , żałując że nie włączyła kamerującej niani popędziła na górę po cichu weszła do pokoju i zamarła.
Na ich łóżku leżał Vegeta a do niego przytulony Trunks , dziewczyna chciała zawyć ze szczęścia ale powstrzymała się i przełożyła dzieciątko do łóżeczka. Vegeta zerwał się .
-Cichooo - Bulma przyłożyła palec do ust
-No właśnie cicho , nic nie widziałaś - burknął Vegeta
-Dziękuję - szepnęła Bulma całując wojownika w policzek.
-Pft !.

20 komentarzy:

  1. na poczatku troche za duzo się dzialo, ale koniec byl mega slodki mmm:)
    ahhh ten Vegeta :D
    swietnie i daj znac kiedy kolejy rozdzial, pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :) ten rozdział na prawdę jest wspaniały ;D
    A Vegeta taki słodko wredny :D
    Ech naprawdę świetnie :D
    nie mogę się doczekać następnego rozdziału
    :) buziaki pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh dziekuje ;) pomysl zaczerpniety z wlasnego doswiadczenia :) szczegolnie slowa kolysanki ;) nie wiem kiedy pojawi sie nastepny rozdzial ... Czekam na Wene a ona wchodzi i wychodzi jesli cos zaczne tworzyc dam znac ! ;) calusy !.

    OdpowiedzUsuń
  4. To jak wena wchodzi to szybko zamknij za nią drzwi i przekręć kluczyk :D może już nie będzie chciała wychodzić :D

    OdpowiedzUsuń
  5. hmmm to moze podrzucmy ci jakis pomysl z olka loll, moze w ten sposob pobudzimy twoj umysl i po przeczytaniu pomyslu dostaniesz jakiejs niewiarygodnej wizji i zechcesz to opisac i wena przybedzie:D
    moze jakas hardkorowa klotnia pelna ostrych i prawdziwych slow a na koniec happy end:)

    OdpowiedzUsuń
  6. A może ktoś zaatakuje Bulmę i Trunksa i Vegeta będzie zmuszony ich ratować :D co Ty na to? :D heheh
    Powodzenia Weno :D
    Pozdrówka :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiecie co ? Ja oczywiście czekam na pomysły ;d które będą mega rozbudowane przeze mnie i koleżankę Wene ;d
    ale tak jak piszecie to ... ;) może się coś ukażę bo będę mieć pełny dostęp do sieci ;) chyba mam plan !
    buźka !;*

    OdpowiedzUsuń
  8. jupiiii!
    fajnie ze masz checi do pisania i przede wszystkim talent ,bo pewnie kazda z nas ma wiele scenariuszy w glowie, ale tobie udaje sie to realizowac i najwazniejsze ze to robisz i poswiecasz temu swoj czas!
    caluje cie goraco i bardzo prosze o duzo duzo wiecej i oczywiscie jak najczesciej!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet nie wiesz jak się cieszę :)
    To fajnie że można komuś pomóc i jego Wenie dodać skrzydeł :D
    Buziaki gorące i czekamy na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  10. wesolych swiat picipolo:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję i Wam też wesołych świąt ! ;) choc już sie kończą
    a ja dalej nie dodałam rozdziału :( muszę was przeprosić ale z powodu wielkiego nawału prac odwiedzin i gości światecznych nie miałam kiedy usiąść ... jest mi wstyd bo z regóły nie obiecuję rzeczy których nie potrafię dotrzymać :( poostaram się jak najszybciej to nadrobić mam nadzieję że mi wybaczycie ! :(
    Śnieżnego dyngusa !!

    OdpowiedzUsuń
  12. picipolo zakasaj rekawy i czekamy na nowy rozdzial !!:)
    (nawet nie wiesz jak ciezko sie czeka, pozaluj nas i napisz jak najszybciej:((()

    OdpowiedzUsuń
  13. hehe goście goście :D
    u mnie też był nawał pracy i też nie mogłam wystawić u siebie postu :D
    normalne w święta :D
    ale czekamy :)
    pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pisze się .. pisze sięę ;)
    oby nie zdechło ;)
    :*

    OdpowiedzUsuń
  15. jupiii:)) Ty nawet nie wiesz jak my czekamy zniecierpliwione!!
    pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  16. niech nie zdycha :D
    heheh czekamy :)
    pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  17. picipolo odezwij sie do nas!

    OdpowiedzUsuń
  18. 98 odczytow wow ! Dziekuje :*
    Wiem wiem spozniam sie z pisaniem ale zaczelam cos skrobac I ....klapa :( a nie chce na sile pisac jakis pierdolet ... :(

    OdpowiedzUsuń