Niebieskowłosa siedziała nad brzegiem basenu
wpatrując się w wybiegającego sprzed baru Vegetę. Nie miała ochoty dowiedzieć
się dokąd się udał, nie miała ochoty zupełnie na nic. W myślach miała słowa,
które wypowiedziała do ukochanego. Ukochanego ? Nie tak o nim już nie będzie
mówić, myśleć.
-On mnie już nie kocha- powiedziała do siebie-Byłam jedną z wielu zdobyczy, które miał. Starzeję się , nie wyglądam jak kiedyś, a on ? Ciągłe treningi, treningi i ani jednej blizny , zmarszczki, nic.- natłok myśli związanych z Vegetą nie dawał jej spokoju.- Bulmo !- znów odezwał się głos w jej głowie-Jesteś młoda i piękna, nie daj sobą pomiatać , możesz mieć wszystkich i wszystko ! Jesteś kobietą sukcesu! Dasz radę !- w tym momencie kobieta poderwała się na nogi
- Dam radę !-powiedziała na głos i ruszyła w stronę apartamentu , mając zamiar na zawsze pożegnać Vegetę.
Od celu dzieliło ją tylko parę kroków , gdy sięgała do torebki po magnetyczną kartę
- Cześć !- usłyszała za sobą tak gwałtowne powitanie że wypuściła z rąk plastikowy klucz
- Czeeść – powiedziała niepewnie schylając się po leżącą na posadzce rzecz i w tym momencie na ścieżce swojego wzroku napotkała najpiękniejsze niebieskie oczy jakie kiedykolwiek widziała. Przypominały jej morze dookoła wyspy Mistrza Roshi. Mogłaby przysiąc że należą do Vegety, gdyby nie ten błękit pełen spokoju i łagodności , tak inny od błękitu oczu Super Saiyanina , szaleńczego i brutalnego.
-Bulma tak ? – zapytały oczy wstając i podając jej kartę
- Tak , a ty ? – odpowiedziała oszołomiona Bulma także wstając
- Jestem Akuma*, poznałaś dziś rano mojego młodszego brata Akki** - powiedział mężczyzna ukazując równiutkie i białe jak perły zęby w szerokim uśmiechu.
Bulma stała z otwartą buzią wpatrując się w intrygującego nieznajomego usiłując przypomnieć sobie gdzie mogła poznać dziś owego brata.
- Przy basenie , grubszy blondyn , dość opalony – po tych słowach Niebieskowłosa przypomniała sobie młodego chłopaka silącego się na tani podryw.
- Ah tak pamiętam , wziął mojego syna za mego brata, a mnie za niepełnoletnią siksę
- O tak cały on , mylny w ocenie sytuacji. Choć sam mógłbym przysiąc że nie masz więcej jak 16 lat – powiedział mrużąc oczy
- Przestań – poprosiła Bulma przykładając dłoń do policzka , przy czym bardzo się zarumieniła.
Kobieta lustrowała mężczyznę od góry do doły gdy nagle jej wzrok zatrzymał się na dziwnym kamieniu zawieszonym na starym rzemyku zwisający wzdłuż rozpięcia lnianej koszuli Akumy.
Bulma choć nie miała takiej zdolności wyczuwała od niego wielką energię, bijącą prosto z serca , tam gdzie wisiał kamień , na szerokiej , wyrzeźbionej i ciemnej klatce piersiowej. Być może nie była to nadludzka energia jaką posiadał Vegeta czy Goku, a zwykła moc jaką posiada każdy mężczyzna , moc która powala każdą nawet zatwardziałą w swych przekonaniach kobietę.
- Może wyskoczymy gdzieś na kawę ? – zapytała bez namysłu Bulma , sama nie wiedząc dlaczego to powiedziała.
-A mąż ? – spytał Akuma znów mrużąc oczy.
- Jaki mąż ? Czyj mąż ? – spytała Bulma jakby wyrwana z transu totalnie zapominając o istnieniu Vegety.
- Niski . dobrze zbudowany koleś w dziwnej różowej koszuli ze spiczastymi , czarnymi włosami . Twój mąż.
- Vegeta ? O nie Vegeta to … To jest właśnie mój brat , młodszy . Nie starszy , starszy – dodała uśmiechając się tak głupio że przez chwilę wyglądała dokładnie jak Goku.
- Brat ? Bulma Briefs ma brata ? I to jeszcze tak unikatowego ? – ponownie z ponownie przymrużonymi oczami i szyderczym uśmieszkiem spytał Akuma
- Tak – odpowiedziała mu Bulma znów nie wiedząc dokładnie co robi i dlaczego ukrywa kim jest Vegeta.
- Więc chodźmy – powiedział z uśmiechem mężczyzna i chwycił Bulmę pod ramię.
Niebieskowłosa odwzajemniła tylko uśmiech i poczuła jak niewyjaśniona siła pcha ją z tym mężczyzną. Miała poczucie że wszystko co robi jest słuszne , choć nie ma najmniejszego sensu i nie wie co robi – jest słuszne.
Zapomniała o całym świecie , zapomniała o Trunksie śpiącym pewnie teraz zabawionym przez wynajętą opiekunkę , zapomniała o Vegecie który parę minut wcześniej wbiegł do ich pokoju z zamiarem załagodzenia wybuchu między nimi.
Nie spostrzegła też młodego chłopaka stojącego na schodach parę metrów od nich. - Jest z Akumą , już czuje. Uda się. Akki klik klawisza i dźwięk zamykanej klapki telefonu.
- Bulma ? – zawołał Vegeta w trakcie otwierania drzwi – Bulma ! chodź tu natychmiast muszę ci … - Saiyanin wbiegał powoli do pomieszczeń znajdujących się po drodze do salonu , we wszystkich było pusto - Bulma ! Trunks ! - przez wielkie rozsuwane drzwi salonu zobaczył cienie klęczącej kobiety podającej coś okrągłego małemu biegającemu dookoła niej chłopczykowi .
-Kim jesteś ? - Vegeta wparował jak oparzony z krzykiem patrząc na klęczącą wśród mnóstwa zabawek kobietę z długimi , prostymi , czarnymi w łosami , pocieniowanymi tak że końcówki sterczały jej do góry , nawet grzywka podzielona na dwie części unosiła się. Nieznajoma patrzyła na niego z szeroko otwartymi oczami , za chwilę przymknęła je kokieteryjnie.
-Książe Vegeto , jak możesz nie wiedzieć kim jestem - powiedziała cicho otwierając szeroko swoje wielkie czarne oczy. W tej samej chwili Saiyanin poczuł energię bijącą od nieznajomej , wielką energię, której nie czuł od tak dawna , od kiedy pierwszy raz zobaczył Goku na ziemi
-Jesteś ..- zająkną się przez chwilę -Saiyanką, Mashra*** - zamknął oczy spoglądając gdzieś daleko w przestrzeni i czasie.
-Na prawdę nie mam ochoty poznawać żadnej nowej kobiety , nie mam czasu , nie chcę ojcze- szedłem za moim królem długim wąskim korytarzem w pałacu. Chciał przedstawić mi jakąś następną jędze .Po co ? Będzie odrywała mnie od treningu , zagadując , wyśmiewając , ciągnąc na głupie spacery , idiotycznie.
-Książe -powiedział ojciec - Za niedługo osiągniesz pełnoletność , ja w tym wieku już zostałem przedstawiony twojej matce i nawet nie ważyłem się sprzeciwić ojcu. Miałem świadomość tego, że kiedyś tron Vegety będzie mój , a wtedy potzrebny mi będzie następca , a bez kobiety mieć go nie będę . -Ale ja jej nie potrzebuję ! Ja jej nie ... - zacząłem ale w tym momencie poczułem nagły atak z tyłu i ból w karku , odwróciłem się szybko przygotowany na każdy atak , zobaczyłem rozmyty kształt człowieka , mężczyzny , choć był tak jakby bardziej zgrabniejszy , wyćwiczony , smukły. Znów ten sam ból , żelazny smak krwi w ustach. Stanąłem spokojnie , zapominając o stojącym niedaleko ojcu , wczułem się w przestrzeń , chcąc wyczuć najdrobniejsze drganie powietrza .- Podnosisz rękę na Księcia !- krzyknąłem w głuchą pustkę nagle wyciągając rękę. Chwyciłem coś , kogoś, czyjąś rękę . Myliłem się to nie był mężczyzna. Jej nadgarstek był tak delikatny że jednym ruchem swojej ręki mógłbym go złamać. Nie wierzyłem że z niej wychodziły tak mocne i szybkie ciosy , była nie zauważalna. -Vegeto- zaczął mój ojciec -To Mashra , najlepsza wojowniczka , twoja przyszła żona.
-Kope lat hm ?- kobieta wstała spośród zabawek biorąc na ręce Trunksa -Fajny dzieciak , mocny - powiedziała oddając go Vegecie. Saiyanin bez słowa odniósł malca do sypialni.
- Następca tronu Vegety, nie istniejącej Vegety, byłby jeszcze silniejszy gdyby jego matką była Sayianka , nie podła ziemianka , od kiedy to lubujesz się w mieszańcach , Książę ?- Mashra ciągnęła temat gdy wojownik wrócił do salonu.
-Dlaczego tu jesteś ?- spytał krótko Vegeta , w jego głosie odczuć można było strach , ból i obrzydzenie.
-Chcę odzyskać to co mi się należy.
-Jak sama wspomniałaś Vegety już nie ma więc możesz wracać tam skąd przyszłaś.
- Nie chce już tronu - powiedziała cicho kobieta wyciągając telefon z kieszeni swoich obcisłych , czarnych skórzanych spodni. Otworzyła klapkę , przeczytała kilka słów pojawiających się na ekranie. Złowieszcza radość namalowała się na jej ustach gdy zamknęła klapkę. -Chcę to co zawsze mi się należało- zrobiła dwa szybkie lecz wdzięczne kroki w stronę wojownika - Chcę ciebie Książę , z powrotem. - mówiąc to pocałowała namiętnie mężczyznę, czującego nagłą falę nienaturalnego gorąca.
_______________________________________
* jap. zły duch
** jap. nazewnictwo demonów
*** z racji tego że mieszkańcy Vegety imiona mają od warzyw nasza pani schwarz charakter ma na imię Mashra od słowa mushrooms czyli grzyby ;)
Dzisiaj tak krótko kochani , podłączyli mi dziś znowu neta więc mogę coś skrobać na bieżąco. Mam nadzieję że ten kawałeczek jest treściwy i zeżre Was ciekawość co z tym zrobię dalej ;)
A niech Was zżera !
kocham was !
PP
-On mnie już nie kocha- powiedziała do siebie-Byłam jedną z wielu zdobyczy, które miał. Starzeję się , nie wyglądam jak kiedyś, a on ? Ciągłe treningi, treningi i ani jednej blizny , zmarszczki, nic.- natłok myśli związanych z Vegetą nie dawał jej spokoju.- Bulmo !- znów odezwał się głos w jej głowie-Jesteś młoda i piękna, nie daj sobą pomiatać , możesz mieć wszystkich i wszystko ! Jesteś kobietą sukcesu! Dasz radę !- w tym momencie kobieta poderwała się na nogi
- Dam radę !-powiedziała na głos i ruszyła w stronę apartamentu , mając zamiar na zawsze pożegnać Vegetę.
Od celu dzieliło ją tylko parę kroków , gdy sięgała do torebki po magnetyczną kartę
- Cześć !- usłyszała za sobą tak gwałtowne powitanie że wypuściła z rąk plastikowy klucz
- Czeeść – powiedziała niepewnie schylając się po leżącą na posadzce rzecz i w tym momencie na ścieżce swojego wzroku napotkała najpiękniejsze niebieskie oczy jakie kiedykolwiek widziała. Przypominały jej morze dookoła wyspy Mistrza Roshi. Mogłaby przysiąc że należą do Vegety, gdyby nie ten błękit pełen spokoju i łagodności , tak inny od błękitu oczu Super Saiyanina , szaleńczego i brutalnego.
-Bulma tak ? – zapytały oczy wstając i podając jej kartę
- Tak , a ty ? – odpowiedziała oszołomiona Bulma także wstając
- Jestem Akuma*, poznałaś dziś rano mojego młodszego brata Akki** - powiedział mężczyzna ukazując równiutkie i białe jak perły zęby w szerokim uśmiechu.
Bulma stała z otwartą buzią wpatrując się w intrygującego nieznajomego usiłując przypomnieć sobie gdzie mogła poznać dziś owego brata.
- Przy basenie , grubszy blondyn , dość opalony – po tych słowach Niebieskowłosa przypomniała sobie młodego chłopaka silącego się na tani podryw.
- Ah tak pamiętam , wziął mojego syna za mego brata, a mnie za niepełnoletnią siksę
- O tak cały on , mylny w ocenie sytuacji. Choć sam mógłbym przysiąc że nie masz więcej jak 16 lat – powiedział mrużąc oczy
- Przestań – poprosiła Bulma przykładając dłoń do policzka , przy czym bardzo się zarumieniła.
Kobieta lustrowała mężczyznę od góry do doły gdy nagle jej wzrok zatrzymał się na dziwnym kamieniu zawieszonym na starym rzemyku zwisający wzdłuż rozpięcia lnianej koszuli Akumy.
Bulma choć nie miała takiej zdolności wyczuwała od niego wielką energię, bijącą prosto z serca , tam gdzie wisiał kamień , na szerokiej , wyrzeźbionej i ciemnej klatce piersiowej. Być może nie była to nadludzka energia jaką posiadał Vegeta czy Goku, a zwykła moc jaką posiada każdy mężczyzna , moc która powala każdą nawet zatwardziałą w swych przekonaniach kobietę.
- Może wyskoczymy gdzieś na kawę ? – zapytała bez namysłu Bulma , sama nie wiedząc dlaczego to powiedziała.
-A mąż ? – spytał Akuma znów mrużąc oczy.
- Jaki mąż ? Czyj mąż ? – spytała Bulma jakby wyrwana z transu totalnie zapominając o istnieniu Vegety.
- Niski . dobrze zbudowany koleś w dziwnej różowej koszuli ze spiczastymi , czarnymi włosami . Twój mąż.
- Vegeta ? O nie Vegeta to … To jest właśnie mój brat , młodszy . Nie starszy , starszy – dodała uśmiechając się tak głupio że przez chwilę wyglądała dokładnie jak Goku.
- Brat ? Bulma Briefs ma brata ? I to jeszcze tak unikatowego ? – ponownie z ponownie przymrużonymi oczami i szyderczym uśmieszkiem spytał Akuma
- Tak – odpowiedziała mu Bulma znów nie wiedząc dokładnie co robi i dlaczego ukrywa kim jest Vegeta.
- Więc chodźmy – powiedział z uśmiechem mężczyzna i chwycił Bulmę pod ramię.
Niebieskowłosa odwzajemniła tylko uśmiech i poczuła jak niewyjaśniona siła pcha ją z tym mężczyzną. Miała poczucie że wszystko co robi jest słuszne , choć nie ma najmniejszego sensu i nie wie co robi – jest słuszne.
Zapomniała o całym świecie , zapomniała o Trunksie śpiącym pewnie teraz zabawionym przez wynajętą opiekunkę , zapomniała o Vegecie który parę minut wcześniej wbiegł do ich pokoju z zamiarem załagodzenia wybuchu między nimi.
Nie spostrzegła też młodego chłopaka stojącego na schodach parę metrów od nich. - Jest z Akumą , już czuje. Uda się. Akki klik klawisza i dźwięk zamykanej klapki telefonu.
- Bulma ? – zawołał Vegeta w trakcie otwierania drzwi – Bulma ! chodź tu natychmiast muszę ci … - Saiyanin wbiegał powoli do pomieszczeń znajdujących się po drodze do salonu , we wszystkich było pusto - Bulma ! Trunks ! - przez wielkie rozsuwane drzwi salonu zobaczył cienie klęczącej kobiety podającej coś okrągłego małemu biegającemu dookoła niej chłopczykowi .
-Kim jesteś ? - Vegeta wparował jak oparzony z krzykiem patrząc na klęczącą wśród mnóstwa zabawek kobietę z długimi , prostymi , czarnymi w łosami , pocieniowanymi tak że końcówki sterczały jej do góry , nawet grzywka podzielona na dwie części unosiła się. Nieznajoma patrzyła na niego z szeroko otwartymi oczami , za chwilę przymknęła je kokieteryjnie.
-Książe Vegeto , jak możesz nie wiedzieć kim jestem - powiedziała cicho otwierając szeroko swoje wielkie czarne oczy. W tej samej chwili Saiyanin poczuł energię bijącą od nieznajomej , wielką energię, której nie czuł od tak dawna , od kiedy pierwszy raz zobaczył Goku na ziemi
-Jesteś ..- zająkną się przez chwilę -Saiyanką, Mashra*** - zamknął oczy spoglądając gdzieś daleko w przestrzeni i czasie.
-Na prawdę nie mam ochoty poznawać żadnej nowej kobiety , nie mam czasu , nie chcę ojcze- szedłem za moim królem długim wąskim korytarzem w pałacu. Chciał przedstawić mi jakąś następną jędze .Po co ? Będzie odrywała mnie od treningu , zagadując , wyśmiewając , ciągnąc na głupie spacery , idiotycznie.
-Książe -powiedział ojciec - Za niedługo osiągniesz pełnoletność , ja w tym wieku już zostałem przedstawiony twojej matce i nawet nie ważyłem się sprzeciwić ojcu. Miałem świadomość tego, że kiedyś tron Vegety będzie mój , a wtedy potzrebny mi będzie następca , a bez kobiety mieć go nie będę . -Ale ja jej nie potrzebuję ! Ja jej nie ... - zacząłem ale w tym momencie poczułem nagły atak z tyłu i ból w karku , odwróciłem się szybko przygotowany na każdy atak , zobaczyłem rozmyty kształt człowieka , mężczyzny , choć był tak jakby bardziej zgrabniejszy , wyćwiczony , smukły. Znów ten sam ból , żelazny smak krwi w ustach. Stanąłem spokojnie , zapominając o stojącym niedaleko ojcu , wczułem się w przestrzeń , chcąc wyczuć najdrobniejsze drganie powietrza .- Podnosisz rękę na Księcia !- krzyknąłem w głuchą pustkę nagle wyciągając rękę. Chwyciłem coś , kogoś, czyjąś rękę . Myliłem się to nie był mężczyzna. Jej nadgarstek był tak delikatny że jednym ruchem swojej ręki mógłbym go złamać. Nie wierzyłem że z niej wychodziły tak mocne i szybkie ciosy , była nie zauważalna. -Vegeto- zaczął mój ojciec -To Mashra , najlepsza wojowniczka , twoja przyszła żona.
-Kope lat hm ?- kobieta wstała spośród zabawek biorąc na ręce Trunksa -Fajny dzieciak , mocny - powiedziała oddając go Vegecie. Saiyanin bez słowa odniósł malca do sypialni.
- Następca tronu Vegety, nie istniejącej Vegety, byłby jeszcze silniejszy gdyby jego matką była Sayianka , nie podła ziemianka , od kiedy to lubujesz się w mieszańcach , Książę ?- Mashra ciągnęła temat gdy wojownik wrócił do salonu.
-Dlaczego tu jesteś ?- spytał krótko Vegeta , w jego głosie odczuć można było strach , ból i obrzydzenie.
-Chcę odzyskać to co mi się należy.
-Jak sama wspomniałaś Vegety już nie ma więc możesz wracać tam skąd przyszłaś.
- Nie chce już tronu - powiedziała cicho kobieta wyciągając telefon z kieszeni swoich obcisłych , czarnych skórzanych spodni. Otworzyła klapkę , przeczytała kilka słów pojawiających się na ekranie. Złowieszcza radość namalowała się na jej ustach gdy zamknęła klapkę. -Chcę to co zawsze mi się należało- zrobiła dwa szybkie lecz wdzięczne kroki w stronę wojownika - Chcę ciebie Książę , z powrotem. - mówiąc to pocałowała namiętnie mężczyznę, czującego nagłą falę nienaturalnego gorąca.
_______________________________________
* jap. zły duch
** jap. nazewnictwo demonów
*** z racji tego że mieszkańcy Vegety imiona mają od warzyw nasza pani schwarz charakter ma na imię Mashra od słowa mushrooms czyli grzyby ;)
Dzisiaj tak krótko kochani , podłączyli mi dziś znowu neta więc mogę coś skrobać na bieżąco. Mam nadzieję że ten kawałeczek jest treściwy i zeżre Was ciekawość co z tym zrobię dalej ;)
A niech Was zżera !
kocham was !
PP
kiedy mozna spodziewac sie kolejnej czesci?
OdpowiedzUsuńtoś mi klina zabił ... szczerze nie jestem w stanie określić mam mnóstwo koncepcji na rozwinięcie i zakończenie akcji. Kiedy to poskładam ? Mam nadzieję, że soon !
OdpowiedzUsuńojej ojej już nie mogę się doczekać!!! co będzie dalej?! ciekawość mnie zżera :D pisz kochana pisz :) bo umrę z niecierpliwości :D
OdpowiedzUsuńBuziaki :*
co będzie dalej ? Bulma zdradzi Księcia , pewnie umrze ;) Vegeta będzie musiał uśmiechnąć się życzliwie do Goku ;) A na sam koniec ktoś się ohajta ;] tak myśle -.-
OdpowiedzUsuńdawno coś cię nie było , bałam się że mnie opuściłaś :(
buziaczki :**
Opuścić Ciebie?? :D nigdy!!!!!
OdpowiedzUsuńkochana, czekałam aż Twoja wena doda Ci sił :)
cholipka już czuje te emocje w następnym odcinku i chyba coś podejrzewam :D
Ale miłość Bulmy i Vegety zatriumfuje :D
Rybko pisz dalej bo mnie aż wszystko męczy tak bardzo chce wiedzieć co się stanie :D :D
Buziolki :*
:*:*
OdpowiedzUsuńoh Kami i Dendee spraw żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce ;))
korci mnie korci żeby wziąć usiąść i napisać ale zawsze mnie coś tak wyrucha że tylko paść na ryj i nic więcej ;(
ale się postaram dla Ciebie ! dla Was ;)
Bedzie nam bardzo miło :)
OdpowiedzUsuńRozumiem Cię że w szale świątecznych przygotowań to ciężko ale może potem :)
ważne żeby Ci sie udało :D nie liczę na to teraz bo sama bym na Twoim miejscu nie dała rady :D
Buziaki wielkie :*