wtorek, 8 stycznia 2013

Rozdział 1

* Ziemia , CapsuleCorp. , Nameczanie wracają na swoją planetę ..




- Tuhruuu tiharaaa czyyytaaa naaaa meeeeek - wypowiadał swoje życzenie Dendee w języku Nameczan
-Jesteście pewni że nie chcecie tu jeszcze zostac ? - spytała Bulma nowego wodza Nameczan
-Nie na pewno nie już za długo tu jesteśmy , nasza nowa Namek potrzebuje nas - dopowiedział jej spokojnie
-Niech i tak będzie - powiedziała smutna dziewczyna przytulając się do swojego chłopaka z blizną na twarzy , patrzyła jak mały Son-Gohan i Krilan żegnają się ze swoim przyjacielem Dendee ze łzami w oczach . Omiotła jeszcze spojrzeniem cały ogród przed CC i w tej samej sekundzie wszyscy mieszkańcy Namek znikli a wraz z nimi Nameczański Smok i Smocze Kule.

*kilka miesięcy później

-Yamcha wiedz że jesteś największym kretynem jaki istniał na tej planecie a nawet w całej galaktyce północnej ! Jak możesz myśleć że ja i on ten zbyt napompowany , egoistyczny , ordynarny i okrutny typ moglibyśmy ...?! Przecież ja się go boję ... - i tu Bulma skłamała krzycząc do słuchawki swojego telefonu
-Tak Bulmo boisz się ale odkąd wrócił na Ziemię mieszka u Ciebie , karmisz go , ubierasz i pozwalasz aby trenował w twojej kapsule - usłyszała dość irytujący głos swojego chłopaka Yamchy .
-NIE !! tego jest po prostu ZA WIELE ! kto , ja się pytam KTO ?! mało karku nie skręcił oglądając się za byle którą blondyną z trochę za bardzo rozdartym dekoltem ! Tego już za wiele Yamcha ! z nami koniec masz się mi nawet na oczy nie pokazywać , masz się nie pokazywać w obrębie mojego domu , w obrębie mojej dzielnicy , HA! w obrębie mojego miasta bo wtedy żaden trening Ci nie pomoże nigdzie , żebyś nie wiem ile trenował i żebyś nie wiem gdzie trenował u Kocura , Wszechmogącego czy nawet u Kajito ! nikt i nic ci nie pomoże kiedy ja cię dorwę !! - i tymi słowami zakończyła rozmowę a jej telefon komórkowy zakończył żywot na pobliskim kredensie - kutas ! - powiedziała do siebie a raczej wykrzyczała sama do siebie Niebiesko włosa , a przynajmniej tak myślała że mówi sama do siebie .
-A czyj to ?- zapytał z drwiącym uśmiechem mężczyzna z dziwną fryzurą , opierający się o futrynę drzwi.
-O boże ! jeszcze ciebie tu brakowało , czego znowu ? grawitacja ? odbijaki? obiad ?
-Nic po prostu usłyszałam że kogoś tak cudownie wychwalasz , chciałem posłuchać kogo- powiedział spokojnie Vegeta

-Słyyyy.. szaaałeś wszszszyystko ?- Bulma zaczęła się jąkać , co prawda nie bała się już Vegety zaczął on ją bardziej intrygowac , ale obecność Księcia w czasie gdy ta niezbyt ładnie go nazywa jest raczej stresująca.
-Egoistyczny ? ordynarny? okrutny ? - czy daję ci powody abyś tak myślała ?
-Nienieabsolutnie- gadała sobie pod nosem Bulma odwracając się od Vegety plecami i zaciskając równocześnie palce i zęby ze złości - Debil .. Kretyn... Pacan... Kutas - powtarzała cały czas dziewczyna
-No teraz to już chyba stanowczo przesadzasz ! - krzyknął Vegeta swoim zwyczajnym grubym i okrutnym tonem , Bulmie przypomniała się transmisja w telewizji podczas gdy Yamcha , Piccolo , Gohan , Tenshin , Chaoz walczyli z nim i Nappą.
-NIE TY O KSIĄŻĘ NIE CHODZI O CIEBIE CHODZI O TEGO DUPKA YAMCHE !!- wykrzyczała z całych sił
-Pfft ! Tą ciotę ? Haha ! i czym tu się przejmować ? .. chociaż nie no tak was łączyły bardzo dogębne stosunki haha! - zaśmiał się Vegeta wypychając swój policzek językiem  .
-Tyy ! - wycedziła dziewczyna i ruszyła na Księcia z pięściami , ale ten zrobił unik złapał dziewczynę za nadgarstek i wykręcił jej całą rękę i w tym samym momencie wytworzył małą kulę KI i przystawił Blumie do brzucha
-Widzę że ten pajac Kakarotto nauczył cię czegoś ! HA ! ale pajac jest pajacem i żadna jego szkoła nie może się równać ze mną ! - powiedział szaleńczo szczęśliwy Vegeta wpatrując się w opuszczoną głowę Bulmy i na jej spadające niebieskie włosy.
-Pppu ... puśc mnie Vegeta ... ppr..osze - wyszeptała dziewczyna podnosząc błękitne oczy do góry patrząc na zimne oczy swojego oprawcy....
                
             -Książę ! Książę Vegeto gdzie jesteś ?!... VEGETA!! - krzyczał w poszukiwaniu  swojego syna Król Vegeta , ale ja go nie słyszałem . Miałem 11 lat wraz z armią ojca i nim samym wielkim Królem Vegetą władcą planety Vegeta podbijałem planetę Dajmar , przypatrywałem się jak starsi Saiyanie plądrują pałac tutejszego władcy , który leżał martwy u bram swojego przybytku , jego żona Królowa Daj klęczała przed generałem naszej armii-tym pionkiem , a on prężył się z wyrazem rozkoszy na twarzy- Co oni w tym widzą ?-pomyślałem. Córki króla leżały w bezruchu z otwartymi oczami - martwe , zhańbione ..
-Książę !- usłyszałem głos dowódcy oddziałów- Książę chodź zobacz co mamy ...- krzyczał do mnie wielki łysy , barczysty mężczyzna wlokąc za sobą małą dziewczynkę , mogła byc w moim wieku ... mała blondynka z długim grubym warkoczem i małym różowym diademem na czole była przerażona , posiniaczona - Masz weź ją sobie , masz 11 lat w końcu trzeba stać się mężczyzną , nie ? hahaha !
-O czym on mówi - myślę ..-Nie mogę wyjść na słabego muszę ją .... nie ! nie mogę ona jest taka ładna , niczemu nie winna . Odejdź ! -nakazałem dowódcy -Chce sam ! I odszedł a ja trzymałem małą Księżniczkę za jej podartą sukienkę a ona klęczała , klęczała i płakała .. wytworzyłem kulę KI podniosłem rękę , gdy ona nagle podniosła na mnie oczy , swoje wielkie błękitne oczy ...
-Ppprooszę ppuuuśśc mniee, książę ...- wyszeptała do mnie wpatrując się we mnie , w oczach miała łzy a ich błękit przepełniała pustka , lęk , odebraliśmy jej wszystko dom , mamę , tatę , siostry ,życie ... strzeliłem kulą w powietrze
-Uciekaj ! - i wypuściłem księżniczkę a ona biegła , biegła kulejąc .
-VEGETA! coś ty ...!?! i w tym samym momencie błysło , ognista kula wystrzelona przez mojego ojca ugodziła księżniczkę w plecy .. upadła , a raczej upadły jej dwie części ... a ja poczułem w ustach krew i ból , wielki ból może i taki jak czuły nasze ofiary..
-Tak ojcze będę wykonywał twoje rozkazy ZAWSZE ! 

-Vegeta co ci jest ? hallo ! tu Ziemia ! Bulma Briefs do Vegety , odbiór - Niebiesko włosa skakała i machała przed oczami wojownika a on był gdzieś daleko ... kilkanaście lat wcześniej , na innej planecie .
-Co ?-nagle Vegeta  otrzeźwiał 
-Gdzie ty byłeś ? O czym myślałeś ?- dopytywała Bulma 
-Co ? gdzie ? Tu byłem głupia kobieto !- warknął Sayianin - I nie skacz przede mną jak pajac , ośmieszasz się
-O jest nasz stary Książę Vegeta, no wiiitamy ! - kpiła z niego dziewczyna 
-Zamknij się ! i zrób coś do jedzenia jestem głodny , idę pod prysznic- odwrócił się napięcie i wszedł na pierwsze piętro budynku udając się do łazienki w swoim pokoju.
- Jestem głodny , jestem głodny .. nie był głodny jak groził mi kulą.
Za piętnaście minut kupa jedzenia stała już na stole - KOOOOLACJAAA !-krzyknęła Bulma i zajęła się pismem o modzie jak tylko usłyszała że Vegeta schodzi na dół . Książę usiadł przy stole i zaczął jeść a raczej pochłaniać stosy ryżu , klusek , pulpecików i innych przysmaków.
-Vegeta się zmienił- myślała Bulma przyglądając mu się z nad gazety- Kiedyś bez wahania by mnie zabił , a może ... w sumie w gruncie rzeczy nie jest aż taki zły i jest całkiem pociągający , może .. może , a może niech sobie Yamcha grzechu kłamstwa na sumienie nie bierze ...
-Hej , hej kochani ! - właśnie weszła Mrs. Briefs ze swoim mężem- Oj a co tu tak cichutko ? Bulmo ! słyszałam o tym impertynencie Yamchy , nie przejmuj się kochanie teraz Vegeta będzie cię mógł zapraszać na randki
-Pfrrrfgrgrgrgr - Bulma aż spadła z krzesła i popatrzyła na Vegeta , który patrzył to na Mrs. Briefs to na Bulmę
-Co to randka ?- zapytał przełykając ostatnią kluskę.
-Pokaże ci jutro , a teraz idź już spać jutro pewnie będziesz trenował od samego rana
-Nie rozkazuj mi !
-Bo co ?! - Bulma pokazała mu język a on z groźną miną udał się do swojego pokoju- Czy to będzie prostsze niż myślałam- Bulma znów gadała sama do siebie.
Tymczasem Książę Saiyan rozebrał się i położył w wielkim łóżku.
-Dlaczego nie mogłem tego zrobić - myślał- Dlaczego po prostu nie mogłem wcisnąć jej tej kuli , przecież ona jest taka irytująca , taka głupia , taka ... piękna , a te jej oczy , biodra , ręce. Co to za ciepło ? Robi mi się gorąco kiedy na nią patrzę kiedy o niej myślę , a gdyby tak pokazać tej łachmadze Yamchy kto jest prawdziwym facetem ? A gdyby tak być lepszy niż Kakarotto ? Ale ! przecież Książę Saiyan nie może ... nie może .. nie może KOCHAĆ .



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz