-Goku?-wyszeptała
Mężczyzna właśnie trzymał potwora za gardło miał zadać ostateczny cios gdy ten uniósł palec i wycelował w stronę dziewczyny
-Uciekaj!-usłyszała krzyk mężczyzny gdy potwór wystrzelił ku niej ognisty promień. Nie wiedziała skąd miała siłę ale podniosła się i zaczęła biec w stronę skał. Wiązka energii trafiła w jedną z nich a wielkie kamienie posypały się wprost na dziewczynę.
-NIEEEE!-krzyknął mężczyzna- Teraz mi za to zapłacisz- wycedził przez zęby i wycelował kulę energii w usta potwora.
Stojąc nad rozwalonym ciałem potwora powiedział przez łzy
-To za nią i za .. mojego ojca- i odleciał w stronę zasypanej dziewczyny . Z łatwością odgarnął leżące na niej kamienie. Była prawie martwa, stróżki krwi spływały jej spod niebieskich kosmyków. Podał jej fasolkę Senzu
-Goku?-wyszeptała dziewczyna odzyskując przytomność.
-Nie nazywaj mnie imieniem tego tchórza Kakarotto!- odezwał się mężczyzna, a dziewczyna już wiedziała, że jest tylko jeden człowiek na Ziemii nazywający tak jej przyjaciela
-Vegeta? dlaczego.. dlaczego to zrobiłeś?
-Bo ..boo .. bo cię kocham Bulmo.- te słowa zadźwięczały echem w uszach Bulmy- A TERAZ ZŁAŹ NA DÓŁ I ZRÓB MI ŚNIADANIE JEST 8:00-te ostatnie słowa wydarły Bulmę z błogiego snu.
-Oo suuuper .. tylko ty umiesz tak umilić kobiecie poranek.
-Pft!
-10 minut i schodzę , chyba mogę się doprowadzić do ładu- dodała widząc minę Vegety wylatującego przez okno.
-Dlaczego ja wciąż o nim myślę, nawet o nim śnię- mówiła sama do siebie Bulma nie zdając sobie z tego sprawy że 3 piętra niżej pod drzewem w ogrodzie Capsule Corp. obiekt jej westchnień myśli o tym samym
-Jeśli Kakarotto umie kochać , ma syna i jest stuprocentowym Saiyaninem dlaczego ja nie mogę?- myślał obserwując sine niebo.
Siedzieli obydwoje w obszernej kuchni jedząc przygotowane przez Bulmę (a raczej przez robota bo Bulma w tym czasie kręciła włosy) śniadanie, Vegeta właśnie kończył swój talerz jajecznicy z pterodaktyla kiedy przerwał ciszę
Mężczyzna właśnie trzymał potwora za gardło miał zadać ostateczny cios gdy ten uniósł palec i wycelował w stronę dziewczyny
-Uciekaj!-usłyszała krzyk mężczyzny gdy potwór wystrzelił ku niej ognisty promień. Nie wiedziała skąd miała siłę ale podniosła się i zaczęła biec w stronę skał. Wiązka energii trafiła w jedną z nich a wielkie kamienie posypały się wprost na dziewczynę.
-NIEEEE!-krzyknął mężczyzna- Teraz mi za to zapłacisz- wycedził przez zęby i wycelował kulę energii w usta potwora.
Stojąc nad rozwalonym ciałem potwora powiedział przez łzy
-To za nią i za .. mojego ojca- i odleciał w stronę zasypanej dziewczyny . Z łatwością odgarnął leżące na niej kamienie. Była prawie martwa, stróżki krwi spływały jej spod niebieskich kosmyków. Podał jej fasolkę Senzu
-Goku?-wyszeptała dziewczyna odzyskując przytomność.
-Nie nazywaj mnie imieniem tego tchórza Kakarotto!- odezwał się mężczyzna, a dziewczyna już wiedziała, że jest tylko jeden człowiek na Ziemii nazywający tak jej przyjaciela
-Vegeta? dlaczego.. dlaczego to zrobiłeś?
-Bo ..boo .. bo cię kocham Bulmo.- te słowa zadźwięczały echem w uszach Bulmy- A TERAZ ZŁAŹ NA DÓŁ I ZRÓB MI ŚNIADANIE JEST 8:00-te ostatnie słowa wydarły Bulmę z błogiego snu.
-Oo suuuper .. tylko ty umiesz tak umilić kobiecie poranek.
-Pft!
-10 minut i schodzę , chyba mogę się doprowadzić do ładu- dodała widząc minę Vegety wylatującego przez okno.
-Dlaczego ja wciąż o nim myślę, nawet o nim śnię- mówiła sama do siebie Bulma nie zdając sobie z tego sprawy że 3 piętra niżej pod drzewem w ogrodzie Capsule Corp. obiekt jej westchnień myśli o tym samym
-Jeśli Kakarotto umie kochać , ma syna i jest stuprocentowym Saiyaninem dlaczego ja nie mogę?- myślał obserwując sine niebo.
Siedzieli obydwoje w obszernej kuchni jedząc przygotowane przez Bulmę (a raczej przez robota bo Bulma w tym czasie kręciła włosy) śniadanie, Vegeta właśnie kończył swój talerz jajecznicy z pterodaktyla kiedy przerwał ciszę
-To może po moim treningu zrobimy tą randkę, o której mówiła twoja matka?
Bulma aż wypluła resztkę jajka śmiejąc się jak szalona
Bulma aż wypluła resztkę jajka śmiejąc się jak szalona
-Vegeta mówiłeś że nie umiesz ani nie lubisz żartować hahaha!
-No skoro już nie jesteś z tym debilem Yamchą to chyba możemy to zrobić- rzekł niepewnie wojownik, a Bulma aż otworzyła usta ze zdumienia- O czym on mówi? chyba nie o TYM ?!- myślała gorączkowo-Nie na pewno nie o TO mu chodzi, podbijał przecież planety więc chyba robił to z innymi kobietami czy chciały tego czy nie i chyba wiedział by jak to nazwać ...Tak Bulma on po prostu nie wie co to randka , przecież jest księciem więc dziewczyny pewnie same kładły mu się do łóżka.
-Co tak na mnie patrzysz , nie chcesz to nie będę trenował całą noc- powiedział jej obojętnie Vegeta.
-No skoro już nie jesteś z tym debilem Yamchą to chyba możemy to zrobić- rzekł niepewnie wojownik, a Bulma aż otworzyła usta ze zdumienia- O czym on mówi? chyba nie o TYM ?!- myślała gorączkowo-Nie na pewno nie o TO mu chodzi, podbijał przecież planety więc chyba robił to z innymi kobietami czy chciały tego czy nie i chyba wiedział by jak to nazwać ...Tak Bulma on po prostu nie wie co to randka , przecież jest księciem więc dziewczyny pewnie same kładły mu się do łóżka.
-Co tak na mnie patrzysz , nie chcesz to nie będę trenował całą noc- powiedział jej obojętnie Vegeta.
-Co ? Nie no dobrze tylko z ta różnicą że na randki się chodzi a nie robi
-Jak chodzi ?
-Normalnie książę. Mężczyzna zaprasza kobietę, nie zapraszałeś dziewczyn gdzieś na Vegecie?
-Nie mieliśmy czasu na takie bzdury jak dziewczyny , cały czas trenowaliśmy a jak któryś z nas chciał spuścić z krzyża to chętnych nie brakowało-odpowiedział jej zwyczajnym tonem
-No dobra a jak wybieraliście sobie zony? Musieliście je mieć inaczej nie mielibyście wojowników.
-No mamy nic w tym dziwnego. Rodzice wybierają dziewczynę dla ciebie , a raczej ojcowie wybierają a jeśli nie zdążał wybrać to po prostu patrzymy , jest dziewczyna , nadaję się , więc bierzemy i już - powiedział Vegeta tak jakby mówił o lodach waniliowych.
- I co i one sie na to godzą? Tak bez chodzenia , zaręczyn , ślubu ? - dopytywała dziewczyna
-Jest ślub inaczej nie można by było spłodzić syna - odpowiedział jej Czarnooki
-No to wszystko wyjaśnia , ale one tak normalnie się na to godziły , nie opierały ?
-Opierały początkowo ale po nocy poślubnej już nie miały oporów do swoich mężów- powiedział z uśmiechem Vegeta
-Niby czego ?
-Normalnie książę. Mężczyzna zaprasza kobietę, nie zapraszałeś dziewczyn gdzieś na Vegecie?
-Nie mieliśmy czasu na takie bzdury jak dziewczyny , cały czas trenowaliśmy a jak któryś z nas chciał spuścić z krzyża to chętnych nie brakowało-odpowiedział jej zwyczajnym tonem
-No dobra a jak wybieraliście sobie zony? Musieliście je mieć inaczej nie mielibyście wojowników.
-No mamy nic w tym dziwnego. Rodzice wybierają dziewczynę dla ciebie , a raczej ojcowie wybierają a jeśli nie zdążał wybrać to po prostu patrzymy , jest dziewczyna , nadaję się , więc bierzemy i już - powiedział Vegeta tak jakby mówił o lodach waniliowych.
- I co i one sie na to godzą? Tak bez chodzenia , zaręczyn , ślubu ? - dopytywała dziewczyna
-Jest ślub inaczej nie można by było spłodzić syna - odpowiedział jej Czarnooki
-No to wszystko wyjaśnia , ale one tak normalnie się na to godziły , nie opierały ?
-Opierały początkowo ale po nocy poślubnej już nie miały oporów do swoich mężów- powiedział z uśmiechem Vegeta
-Niby czego ?
-Widziałaś kiedyś nagiego Saiyanina ?
Tak Goku ale miał wtedy jakieś 12 lat a co to ma do rzeczy?
-A to wtedy Kakarotto nie bardzo miał się czym chwalić wiesz nasza siła jest wprost proporcjonalna do naszych... - i mówiąc to zjechał oczami w dół- a wam kobietom zawsze chodzi tylko o jedno.
Bulma zaczerwieniła się i odwróciła się od niego
-Świnia.
Vegeta śmiejąc się przypomniał sobie pierwszy cel ich rozmowy.
-Dobra to jeśli zaprosiłbym cię na tą randkę to co będziemy robić- zapytał przeczesując sobie obiema rękami bujną czuprynę
Tak Goku ale miał wtedy jakieś 12 lat a co to ma do rzeczy?
-A to wtedy Kakarotto nie bardzo miał się czym chwalić wiesz nasza siła jest wprost proporcjonalna do naszych... - i mówiąc to zjechał oczami w dół- a wam kobietom zawsze chodzi tylko o jedno.
Bulma zaczerwieniła się i odwróciła się od niego
-Świnia.
Vegeta śmiejąc się przypomniał sobie pierwszy cel ich rozmowy.
-Dobra to jeśli zaprosiłbym cię na tą randkę to co będziemy robić- zapytał przeczesując sobie obiema rękami bujną czuprynę
-To zależy co chcesz robić
-Hmm mogę pokazać ci jak się walczy
-Suuuper nie ma co - powiedziała dziewczyna dłubiąc widelcem w bekonie
-To co można robić ?- spytał zrezygnowany
-To co można robić ?- spytał zrezygnowany
-Możesz mnie zaprosić na kolację
-Po co ? Codziennie jemy razem.
-Do kina?
-Zasnę
-Po co ? Codziennie jemy razem.
-Do kina?
-Zasnę
-Na kawę?
-Debilne
-Na spacer?
-Banalne
-Na basen?
-Zniszczę włosy.
-W góry?
-Nuda.
-No to już nie wiem! Chodźmy po prostu na piwo- wykrzyknęła zirytowana Bulma
-Ok,
-Zgadzasz się ?
-Yhy tylko już nie wymyślaj , idę trenować jak wrócę idziemy- powiedział wychodząc z kuchni i kierując się do kapsuły.
-Ej czyli o której ?- zawołała Bulma wybiegając za nim ale Vegeta już nie słyszał rozciągał się przed morderczym treningiem wewnątrz kapsuły.
-Debilne
-Na spacer?
-Banalne
-Na basen?
-Zniszczę włosy.
-W góry?
-Nuda.
-No to już nie wiem! Chodźmy po prostu na piwo- wykrzyknęła zirytowana Bulma
-Ok,
-Zgadzasz się ?
-Yhy tylko już nie wymyślaj , idę trenować jak wrócę idziemy- powiedział wychodząc z kuchni i kierując się do kapsuły.
-Ej czyli o której ?- zawołała Bulma wybiegając za nim ale Vegeta już nie słyszał rozciągał się przed morderczym treningiem wewnątrz kapsuły.
Było już grubo po 20 kiedy Bulma już prawie gotowa malowała usta krwistoczerwoną szminką
-Gdzie on jest?- zapytała ciemność .
Zeszła na dół do swojego laboratorium i wcisnęła guzik monitora , zobaczyła Vegetę siedzącego pod ścianą i pijącego wodę.
-Vegeta może już skończysz , mięliśmy wyjść- powiedziała błagalnym tonem , a wojownik podszedł do monitora w kapsule i wyłączył go. Po kilku sekundach dziewczyna usłyszała szum lecącej wody - Vegeta brał prysznic.
Minęło 15 minut
Minęło 15 minut
-Możemy iść- usłyszała za sobą głos Saiyanina odwróciła się i ją zamurowało przed nią stał Vegeta w białym T-shircie , czarną marynarkę i czarne wąskie spodnie w rękach miał mały bukiecik polnych kwiatków -Proszę -powiedział dając jej go
-Vegeta wow ! skąd wiedziałeś że tak trzeba ? - spytała zaskoczona Bulma
-Widziałem na jednym z twoich głupich filmów-odparł lekceważąco.
I poszli do jednego z modniejszych pubów w mieście. Bulma wyjaśniła zasady piłki nożnej, która oglądała grupka młodych i starych mężczyzn co Vegeta skwitował tylko jednym słowem "pajacowanie". Wojownik opowiadał dziewczynie o swoim dzieciństwie na Vegecie i podbojach planet , było parę minut po 2 w nocy kiedy Bulma po kilku piwach straciła zdolność racjonalnej mowy
-Byłeś potworem- powiedziała - Ale ja to zmienię, nauczę cię żyć , nauczę czuć, nauczę ... kochać- zakończyła przybliżając twarz bliżej twarzy Vegety
-Chcesz mnie oswoić jak oswoiliście Kakarotto ?- zapytał dziewczynę spokojnym niskim głosem także przybliżając swą twarz do jej twarzy
-Vegeta?- szepnęła dziewczyna
-Hm?
-Ja.. ja .. ja szaleję za tobą - powiedziała zamykając oczy
-Vegeta wow ! skąd wiedziałeś że tak trzeba ? - spytała zaskoczona Bulma
-Widziałem na jednym z twoich głupich filmów-odparł lekceważąco.
I poszli do jednego z modniejszych pubów w mieście. Bulma wyjaśniła zasady piłki nożnej, która oglądała grupka młodych i starych mężczyzn co Vegeta skwitował tylko jednym słowem "pajacowanie". Wojownik opowiadał dziewczynie o swoim dzieciństwie na Vegecie i podbojach planet , było parę minut po 2 w nocy kiedy Bulma po kilku piwach straciła zdolność racjonalnej mowy
-Byłeś potworem- powiedziała - Ale ja to zmienię, nauczę cię żyć , nauczę czuć, nauczę ... kochać- zakończyła przybliżając twarz bliżej twarzy Vegety
-Chcesz mnie oswoić jak oswoiliście Kakarotto ?- zapytał dziewczynę spokojnym niskim głosem także przybliżając swą twarz do jej twarzy
-Vegeta?- szepnęła dziewczyna
-Hm?
-Ja.. ja .. ja szaleję za tobą - powiedziała zamykając oczy
Vegeta wpatrywał się w nią przez klika sekund gdy nagle powiedział- Jesteś jedyną osobą dla której chce żyć , cały czas o tobie myślę i śnię nic nie pozwala mi o tobie zapomnieć żaden trening czy walka - chciał ja pocałować ale nie dał rady , Bulma zasnęła i nie słyszała żadnego słowa wypowiedzianego przez Saiyanina.
-Nieźle- prychnął Vegeta biorąc Bulmę na ręce i wychodząc z lokalu.
Zbliżali się już do CC kiedy zza rogu wyszli Yamcha i Krilan. Przeraził ich widok Vegety ale jeszcze bardziej przeraziła ich nieprzytomna Bulma
-Coś ty jej zrobił bydlaku?! - krzyknął Yamcha ruszając w stronę Vegety na szczęście przytrzymał go Krilan
- Nie tym tonem pajacu masz szczęście że twój żarówkogłowy przyjaciel cię powstrzymuje bo inaczej zostałby z ciebie tylko to głupawe żółte wdzianko- odpowiedział mu drwiąco Vegeta
-Co się stało Vegeta? Zrobiłeś jej coś ?- zapytał z niepokojem Krilan.
-Nic jest pijana . Byliśmy na .... randce - powiedział triumfalnie wojownik
-COO?! Tyle co zerwała ze mną a już umawia się z Tobą ?! CO ZA ....
-Nieźle- prychnął Vegeta biorąc Bulmę na ręce i wychodząc z lokalu.
Zbliżali się już do CC kiedy zza rogu wyszli Yamcha i Krilan. Przeraził ich widok Vegety ale jeszcze bardziej przeraziła ich nieprzytomna Bulma
-Coś ty jej zrobił bydlaku?! - krzyknął Yamcha ruszając w stronę Vegety na szczęście przytrzymał go Krilan
- Nie tym tonem pajacu masz szczęście że twój żarówkogłowy przyjaciel cię powstrzymuje bo inaczej zostałby z ciebie tylko to głupawe żółte wdzianko- odpowiedział mu drwiąco Vegeta
-Co się stało Vegeta? Zrobiłeś jej coś ?- zapytał z niepokojem Krilan.
-Nic jest pijana . Byliśmy na .... randce - powiedział triumfalnie wojownik
-COO?! Tyle co zerwała ze mną a już umawia się z Tobą ?! CO ZA ....
-Uważaj co mówił -syknął Vegeta- I nie tyle co twoje podejrzenia były właściwe, myślałeś że Bulma jest z takim barachłem jak ty bo co ? bo cię kocha ? hahaha ! Bulma potrzebuje mężczyzny nie takiego dzieciaka jak ty !
-Wiedziałem! Wiedziałem , że między wami coś jest-krzyknał Yamcha wyrywając się Krilanowi chciał uderzyć Vegetę ale ten był szybszy nie wypuszczając dziewczyny z ramion kopnął Yamchę w brzuch ten przeleciał kilkanaście metrów i uderzył w stary budynek. Vegeta stanął nad nim.
-Bulma była z tobą z litości za każdym razem kiedy cię całowała , kochała się z tobą myślała o mnie- kłamał Książę-A gdy ty wychodziłeś my kochaliśmy się godzinami , cały czas..
Yamcha był wściekły ale z Vegeta nie miał szans nawet z Krilanem, podszedł do przyjaciela
-To nie prawda- powiedział mu Krilan
-Chciałbym w to wierzyć odparł Yamcha i odeszli. Vegeta stał w ciemnej ulicy śmiejąc się pogardliwie. Nagle dziewczyna w jego ramionach przebudziła się.
-Bulma była z tobą z litości za każdym razem kiedy cię całowała , kochała się z tobą myślała o mnie- kłamał Książę-A gdy ty wychodziłeś my kochaliśmy się godzinami , cały czas..
Yamcha był wściekły ale z Vegeta nie miał szans nawet z Krilanem, podszedł do przyjaciela
-To nie prawda- powiedział mu Krilan
-Chciałbym w to wierzyć odparł Yamcha i odeszli. Vegeta stał w ciemnej ulicy śmiejąc się pogardliwie. Nagle dziewczyna w jego ramionach przebudziła się.
-Śnił mi się Yamcha.. eh chodźmy do domu.
Gdy weszli na posesję Briefsów Vegeta wleciał przez okno Bulmy by nie obudzić jej rodziców. Położył ją na łóżku, ściągnął jej szpilki. Była taka piękna, zbliżył się do niej , mógł z nią zrobić teraz wszystko, ale nie ona nie jest dziwka z jego planety. Pocałował ją w czoło i odszedł do swojego pokoju . Bulma spała , miała dziwny sen- nie wiedziała że ten sen zdarzył się na prawdę.
Gdy weszli na posesję Briefsów Vegeta wleciał przez okno Bulmy by nie obudzić jej rodziców. Położył ją na łóżku, ściągnął jej szpilki. Była taka piękna, zbliżył się do niej , mógł z nią zrobić teraz wszystko, ale nie ona nie jest dziwka z jego planety. Pocałował ją w czoło i odszedł do swojego pokoju . Bulma spała , miała dziwny sen- nie wiedziała że ten sen zdarzył się na prawdę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz