Eh tak się zastanawiam czy ktoś mnie wgle czyta ... jeśli jest choć jedna osoba która wytrwale czyta to niech napisze .. komentarz maila , cokolwiek żebym wiedziała że robię coś dla kogoś ...
_________________________________________________________________________________
Kochali się , kochali cały, czas całą noc , ona go miała on miał ją .. wiele razy , całowali się pieścili byli w sobie, czuli się . On ją pieścił , całował , gryzł , robił krwiste siniaki na jej ciele , bez opamiętania ...
Niebo było już koloru siwego kiedy Vegeta wyczerpany bardziej niż po jakiejkolwiek walce i najcięższym treningu zasną a Bulma mokra od potu i soków miłości siedziała na łóżku , brodę opierała o zgięte kolana i patrzyła. Patrzyła na swojego ukochanego mężczyznę , gdy spał był taki spokojny , taki zwyczajny nie wielki zadufany w sobie Książę Vegeta, niebezpieczny i agresywny. Jeszcze tak niedawno bała się go , cieszyła się każdym ciosem zadanym mu przez Goku , kiedyś chciała żeby nie żył chciała żeby , któryś z jej przyjaciół zadał mu ostateczny śmiertelny cios , a teraz gdy niebezpieczeństwo jest tak blisko i gdy coś zagraża życiu Vegety ona się boi , jest przerażona tym, że coś co tak trudno było zdobyć można tak łatwo teraz stracić.
-Nie zostawiaj mnie już nigdy - powiedziała szeptem kładąc się koło Księcia.
Ptaki ćwierkały głośno , gorące słońce zaglądało przez szpary w żaluzjach oświetlając połamane pułki na ścianach i wybite w nich dziury.
-Buuulmaaaa , Bulmaaaaa - ćwierkała Mrs. Briefs chodząc po korytarzach -Gdzie jesteś? Czyżbyś wyszła rano na zakupy ? Bulmaaaa córk...- i nagle przerwała uchylając drzwi pokoju córki pierwsze uczucie jakiego doznała Pani Briefs to strach- leżące na podłodze skrawki koronkowej halki jej córki nie wyglądały obiecująco , ale zaraz dostrzegła i męskie ubranie pełna nadziei na to co zaraz ujrzy szybko otworzyła drzwi
-Ojaciejaciejacie ! Dende dzięki ! wreszcie, wreszcie ! O wielki Królu Kajito !
-Mnie to w to proszę nie mieszać- mruczał do siebie Kajito w Zaświatach naprawiając swojego cadillaca - Ja w tym rąk nie maczałem.
Krzyki podniecenia Mrs. Briefs przebudziły Bulmę , zaciągając kołdrę aż do szyi szybko usiadła na łóżku i jedną ręką niezauważalnie przez swoją matkę zaczęła szturchac Vegetę
-Mammo - zaczęła się jąkać - Ccco tty tuu robbiszz ? - coraz mocniej i szybciej zaczęła poszturchiwać wojownika
-Patrzę kochanie , patrzę - odpowiedziała Pani Briefs śpiewającym tonem
Vegeta otworzył oczy patrzył na siedzącą Bulme - Mrr wy ziemianki jesteście takie nienasycone - mówiąc to położył jej rękę na udzie i zaczął powoli zjeżdżać w dół a jego usta powędrowały do szyi dziewczyny.
-Nie... Vegeta nie -nerwowo ale szeptem mówiła Bulma wskazując oczami na drzwi.
-Oooo jaciejaciejacie ! -krzyknęła matka Bulmy i klasnęła w dłonie
-CO TYY.. to znaczy PANI CO TUTAJ ROBI ?! -Vegeta zrobił groźną minę taką .. jego minę i siadając na łóżku tak szybko zadzierał na siebie satynową kołdrę że siedząca obok niego dziewczyna była całkiem naga .
-Teraz to ty możesz mi mówić mamo , kochanieńki - powiedziała Mrs. Briefs i potargała Vegecie i tak zmierzwioną czuprynę i wyszła . Bulma siedziała z szeroko otwartymi ustami i patrzyła to na drzwi to na Vegetę.
-Nie nie nie ! tak nie może być ! Ja wiedziałem ! Nie będzie tak ! - wyskoczył z łóżka i zaczął się ubierać - Gdzie moja koszulka ? - warknął nagle do Bulmy
- Nie miałeś jej - odpowiedziała mu dalej oszołomiona dziewczyna
-Nie nie NIE !! -przy tym ostatnim nie uderzył pięścią w szufladę na wysokości jego klatki a ta oczywiście rozwaliła się w drobny mak , wysypały się z niej stare zdjęcia Bulmy z czasów kiedy po raz pierwszy szukała Kryształowych Kul - No i jeszcze ten pajac mi się pod nos podsuwa jakby było mało tego wszystkiego - Vegeta osiągał szczyt złości - Bulma nie ! Nie będziemy razem to się nie uda i mam nadzieję że ci się podobało to co zaszło w nocy bo więcej się nie powtórzy !
-Mogę wiedzieć o co ci chodzi , o Dende to była tylko moja matka ! i tak się dziwię że niczego nie słyszała z ojcem w nocy- patrz jak wygląda ten pokój ! - oboje omietli wzrokiem cały pokój i na wspomnienie o nocy obydwoje się lekko uśmiechnęli chociaż żadne tego nie zauważyło u drugiego .
-Bulma ja przez to wszystko tracę siły nawet nie wyczułem KI twojej mamy - Vegeta podszedł do dziewczyny ton jego głosu był spokojniejszy ale to że nie wyczuł energii życiowej Pani Briefs i to że widziała go prawie nagiego i dobierającego się do jej córki nie działała na niego uspokajająco .
-Bo spałeś ?- Bulma odpowiedziała pytająco z wielkim uśmiechem.
-Nie jak już nie spałem , jak tutaj stała
-Vegeta zakochani tak już mają że świata poza kochaną osobą nie widzą - mówiła to czesząc sobie włosy była już "częściowo" ubrana - miała bieliznę .
-Tak tylko ja przez tę miłość mogę stracić życie , poza tym kto tu widział jakiś zakochanych ?
-Hmm , pomyślmy -Bulma złapała się za podbródek a palec wskazujący miała skierowany w górę- Moja matka ? - znów odpowiedziała pytająco .
- Jeśli mówisz o nas to żadnych zakochanych tutaj nie ma - Vegeta znów zaczynał się denerwować
-Przecież mówiłeś że mnie kochasz ! Przecież spałeś ze mną ! Przecież na początku nie chciałeś się ze mną kochać tłumacząc się tym że od tego związku się nie zaczyna !
-Ble ble ble ! Kobieto obudź się to nie jest jedna z twoich durnych komedii romantycznych , to jest prawdziwe życie , ja nie kocham i nie będę kochać tak jak wy ziemianie ... Mówiłem że cię kocham bo tak trzeba, tak wypadało zerwałaś z tym idiotą i ja miałem powód żeby wskoczyć na jego miejsce , żadnej prawdziwej , romantycznie-posranej miłości rozumiesz ? Żadnych serenad w świetle księżyca , spacerków za rączkę nic ... Kobieta jest do podtrzymywania mojej rasy chociaż już i tak nic z tego bo jesteś ZIEMIANKĄ ! Zadaniem kobiety jest służenie swojemu mężczyźnie , wykarmienie jego synów żeby wyrośli na najlepszych wojowników , więc jeśli oczekiwałaś prawdziwego księcia z bajki to wybacz ale ja jestem skurwielem , który nie umie kochać nie zostałem tego nauczony , zostałem nauczony walki i zabijania i to jest dla mnie najważniejsze ! A teraz księżniczko idź i zrób coś do jedzenia !
Po tych słowach dziewczynie zrobiło się słabo każdego innego faceta , od którego usłyszałaby takie słowa zmieszałaby z błotem i na pewno zostawiła , ale nie Vegete , on był inny on miał w sobie coś takiego , coś takiego paskudnie brutalnego co dziewczynę pociągało , kochała go i w głębi duszy wiedziała że on ją też kocha , że nie jest dla niego tylko zwykłą maszynką do sprzątania , gotowania i rodzenia dzieci - o nie to ostatnie przekraczało wyobraźnie Bulmy , nigdy nie chciała urodzić dziecka , bała się tego a może nawet brzydziła . Chciała mieć kiedyś dzieci , kiedyś kiedy skończą się te wszystkie "przygody" , kiedy nie będzie musiała bać się o życie swoje i swoich najbliższych , kiedy nikt nie będzie jej gonił ze złowrogą kulą KI wycelowaną prosto w jej głowę , poza tym była jeszcze nie dojrzała do dziecka mimo dwudziestu paru lat.
A Vegeta ? Książe stał dumnie ciężko oddychając od nerwów i wypowiedzianych słów , czy były prawdziwe tego już nikt się nie dowie , być może on sam tego nie wiedział , nie wiedział czy dla niego Bulma jest ... nikim ? zabawką ? obiektem który pomoże przedłużyć sayiańską rasę ? Nie wiedział ...
-Dobrze kochanie- wyszeptała ze łzami w oczach , nie będzie płakać , nie może to wywołało by furię u jej .. chłopaka ? narzeczonego ? Nie wiedziała....
ubierając się zwyczajnie wyszła z pokoju i skierowała się na dół do największej kuchni w CC . Vegeta brał prysznic.
Nie potrafiła wyczuwać energii ale zawsze wiedziała kiedy zbliża się on . Stół był już cały zastawiony.
-Pomagał ci robot ?- zapytał Sayianin siadając przy stole.
-Tak zawsze mi pomagają - odpowiedziała Bulma zwyczajnie słysząc normalny ton w głosie Vegety
-Od dzisiaj mają ci nie pomagać ! - zarządał - Jesteś kobietą i masz gotować sama kiedyś może zabraknąć tych wszystkich badziewstw i co wtedy .. mam byc głodny ?- patrzył na nią chłodnym tonem
-Ale jak ... tyle jedzenia ... sama ? - wiedziała ile Vegeta pochłania jedzenia , sama nigdy w życiu nie da sobie sama rady
- Nic mnie to nie obchodzi kobieto ! - zaczął jeść.
Bulma patrzyła na niego w zatrważającym tempie znikało jedzenie , które mogło by wystarczyć jako dniowe zaopatrzenie do restauracji "Zjedz ile chcesz , zapłać 2$". Podeszłą do kuchennej szafki i wyciągnęła z niej paczkę Marlboro , zapaliła jednego papierosa . Stała oparta o kuchenkę dym wydmuchując do nowoczesnego pochłaniacza Capsule Corp.
-Czyli można powiedzieć że jesteśmy parą?- zapytała
-Jeśli tego chcesz , pojaśniłem ci to czego chce , jak nie odpowiada proszę bardzo nie musimy być jak to nazwałaś parą , jeśli chcesz od czasu do czasu będę ci mógł przetrzepać ten twój tyłeczek- mówiąc to oparł łokieć o stół a pod nim rozszerzył nogi
-Nie przeszkadza mi nic chce być z tobą i twoje średniowieczne poglądy tego nie zmienią - znów wypuściła dym i strzepała popiół.
-Z tym że nie będziemy parą - powiedział Vegeta wstając od stołu ruszając w stronę dziewczyny, widząc zdziwioną minę Bulmy dokończył - Będziesz moją kobietą , moją własnością kiedy powiem rozbieraj się - nie masz mieć na sobie już nic poza tym - złapał ją za biust - I tym - druga ręka dotykała jej krocza - I ... -przycisnął tą drugą rękę -I masz przestać jarać to świństwo , koniec z papierosami i strojeniem się jak tania zdzira - mówiąc to a raczej cedząc przez zęby był kilka milimetrów od jej ust - Taka masz być tylko dla mnie- zaczął ją całować agresywnie , namiętnie , ssać i gryźć jej wargi . Nie wiadomo jak ale znaleźli się przy ścianie w jadalnie , brał ją , od tyłu , ona klęczała , on kucał . Namiętność przeradzała się w dziką rządzę , za każdym razem kiedy w nią wchodził podlatywał , cały czas będąc w dziewczynie , a ona czuła się nieziemsko . Gdy się kochali wtedy czuła że są dla siebie stworzeni . Ekstaza , pożądanie , dzika namiętność , uniesienie ... skończył w niej oboje nie brali pod uwagę konsekwencji . Dziewczyna zgięta w pół obserwowała przez uda wyciekające z niej nasienie Sayianina , przyjemne uczucie. On pocałował ją w plecy niby tak zwyczajnie jak przedszkolaki ale coś w tym było miłego i wyszedł.
Bulma leżąc w obszernej wannie w swojej łazience patrzyła jak z biegiem czasu pękają bąbelki z płynu do kąpieli
-Jak on może mi zabraniać czegokolwiek- myślała zapalając papierosa - A z tym ubieraniem to przesada , jak mam wyjść bez makijażu i bez mini do ludzi , no jak ?! - zgasiła papierosa , owinęła się w ręcznik i wyszła z łazienki , stanęła przed swoją gigantycznych rozmiarów szafą - No dobra jak mus to mus - pomyślała i wyjęła z niej zwykłą czerwoną bluzkę z długim rękawem i czarne jeansy na to wszystko założyła jeszcze pomarańczową krótką kamizelkę - I bez makijażu - powiedziała cicho do swojego odbicia w lusterku swojej dębowej toaletki wypełnionej po brzegi kosmetykami , nałożyła na twarz odrobinę kremu matującego a rzęsy delikatnie pociągnęła czarną mascarą .Przyglądała się sobie , wyglądała tak zwyczajnie , bez sukienek , dodatków , szminki ... Ale dla tego jednego mężczyzny była gotowa do wszelkich poświęceń , chciała wierzyć w to że to ten jedyny ten , który będzie tylko jej . Zeszła na dół i zaczęła przygotowywać kolację .
-Cooo ? - zapytała książkę kucharską , bo nikogo innego nie było w pobliżu - Jak ? Nie ja się do tego nie nadaję - jęknęła siadając na niskim stołeczku. Zapaliła papierosa .
;)
OdpowiedzUsuńCzyli ktos czyta ! Jest ;)
OdpowiedzUsuńpisz dalej - warto czytać ;)
OdpowiedzUsuńi czekam na rozdział szósty.
;***
Dzieki 6 sie juz robi :)
OdpowiedzUsuńHej :)
OdpowiedzUsuńJa też będę czytać :)
Czekam na rozdział :)
Bardzo mi się podoba :)
Pozdrawiam :)