Trzask odsuwanych żaluzji.
-WSTAWAJ! śniadanie ..
-Vegeta daj spokój poproś robota boli mnie głowa.
-Otwórz najpierw oczy
-Vegeta daj mi spokój ! jest za jasnooo - jęczała Bulma
-OTWIERAJ !-krzyknął i Bulma nie miała wyboru otworzyła najpierw jedno potem drugie oko i to co zobaczyła zatkało ja na dobrą minutę.
-I co się gapisz , jak nie chcesz zjem se sam i pójdę na trening jest już prawie południe- Vegeta stał koło łóżka z tacą zastawiona kawą , mlekiem i rogalikami z toffie
-Wiesz co Vegeta muszę ci zabrać całą moja kolekcję DVD bo zaczynam się ciebie bać o wiele bardziej niż w czasie kiedy zabijałeś ziemian.
-Znów mogę zacząć to robić jeśli tego ode mnie nie weźmiesz.
Dziewczyna zaczęła jeść, podsunęła talerzyk z rogalikami Vegecie , ale ten pokręcił głową
-Tak na prawdę tp nie ja to zrobiłem to twoja matka mnie do tego zmusiła , grożąc że twój ojciec nie ulepszy mojej kapsuły.
Ha ha ha !- Bulma zaczęła się śmiać- wiedziałam że to nie ty.
Vegeta zrobił skwaszoną minę wziął sobie rogalik i usiadł na skraju łóżka.
-Jak ci się podobał wczorajszy wieczór? - zaczęła dziewczyna przeżuwając kawałek ciasta
-Może być
-Ja natomiast prawie nic nie pamiętam , eh piwo w dużej ilości bardzo źle na mnie działa- Bulma skłamała bardzo dobrze pamiętała co wczoraj powiedziała Vegecie- Co się działo po tym jak straciłam świadomość?
-Nic zupełnie -odparł Saiyanin wzruszając ramionami
-Eh a ja miałam taki dziwaczny sen hahaha ! chcesz posłuchać ? ubawisz się .
-Yhy
-A więc ty wyniosłeś mnie z tego pubu i jak wracałeś spotkałeś Yamche i Krilana i powiedziałeś im że cały czas go zdradzałam z tobą ha ha ha ! - mówiła rozbawiona dziewczyna
-No i co w tym dziwnego - odparł Vegeta unikając wzroku Bulmy.
- Zaraz ... popatrz na mnie
-Nie
-Popatrz
-Nie !
-Ty mu to powiedziałeś na prawdę to nie był sen ! cholera jasna Vegeta wiesz co Ty zrobiłeś - Bulma skoczyła na równe nogi stojąc nad Vegetą
-Pokazałem temu wypłoszowi gdzie jest jego miejsce ? - powiedział niepewnie Vegeta
-Zrobiłeś ze mnie szmatę , dziwkę , zdrajczynie i Wszechmogący wie kogo jeszcze ! - Bulma była na skraju wytrzymania
-Dla mnie taka nie jesteś to o co ci chodzi , to pajac- powiedział Saiyanin swoim zwykłym niskim tonem
-A CO MNIE TO OBCHODZI KIM JA DLA CIEBIE JESTEM ! Poznałam Yamche jeszcze zanim ty wiedziałeś co to w ogóle jest Ziemia! Teraz żaden z moich przyjaciół się do mnie nie odezwie !! - dziewczyna szybkim krokiem podeszła do swojej szafki wyciągnęła stamtąd swoj nowy komórkowy telefon i wykręciła numer Yamchy...
-Haaaaalllloooo -usłyszała zaspany głos swojego byłego
-Halo Yamcha to ja Bulma , to co ci wczoraj powiedział Veg...
-Spadaj ! - i usłyszała sygnał przerwanej rozmowy
-Dupek - powiedział Vegeta na łóżku , a Bulma odwróciła się w jego stronę jej twarz miała kolor purpury i wydawało się że zaraz eksploduje
- Zamorrrduję cię , jeśli chcesz być z dziewczyną nie mówisz jej byłemu chłopakowi że przez cały czas puszczała się z tobą - mówiła Bulma spokojnym lecz mającym zaraz wybuchnąć głosem 1
-A kto powiedział że chcę być z tobą? - zapytał Vegeta
-No chyba ty skoro zaprosiłeś mnie na randkę !!
-Myślałem że to ziemskie zajęcie czasu coś jak telewizja
-No nie !! ja tego nie wytrzymam ... WON ! WYNOCHA ! PRECZ ! z mojego domu , DO WIDZENIA !- krzyczała Bulma wyrywając sobie włosy z głowy.
-Ale sama powiedziałaś że już nie chcesz z nim być - tłumaczył się Vegeta stojąc na oknie
-To nie ma nic do rzeczy nie chce z nim być ale nie znaczy że musisz ze mnie robić DZIWKĘ !! WYPIERNICZAJ Z MOJEGO DOMU I MASZ SIĘ TU NIE POKAZYWAĆ.
Vegeta wyleciał przez okno na ulicę, stanął między dwoma wieżowcami i popatrzył w stronę Capsule Corp.
-Co za głupia kobieta- powiedział sam do siebie - człowiek się stara zaprasza na randkę słucha o szminkach, kolczykach i tym głupim Kakarotto , a ona co ? wywala cię z domu pft! - i kopnął leżącą puszkę po napoju orzeźwiającym która wybiła szybę na 40 piętrze wyższego wieżowca- Co ja teraz zrobię , gdzie pójdę ? gdzie będę trenował? - w tym samym momencie pewna myśl przyszła mu do głowy popatrzył w górę i wzbił się w powietrze. Po kilku minutach znalazł się w miejscu gdzie pierwszy raz zmierzył się z Goku.
Mijały dni , tygodnie , miesiące . Po 2 miesiącach treningu w samotności Vegeta przemyślał całą sytuację nie mógł przestać myśleć o Bulmie zalewającej się łzami , wypalającej całe tony papierosów i przeklinającej dzień, w którym Vegeta przybył na Ziemię. Zatrzymał się przy wielkim stadionie.
-Yamcha! - powiedział bez wyrazu do stojącego przy wejściu starszego mężczyzny .
- A pan to kto ?
Vegeta złapał mężczyznę za koszulę i podniósł lekko do góry - Stary znajomy - powiedział Vegeta puszczając faceta na ziemię. Mężczyzna przerażony do granic możliwości wskazał palcem szatnie dla zawodników.
Saiyanin nie wiele się namyślając wysadził drzwi jedną kulą energii , wszyscy zawodnicy uciekli i stał tylko jeden , stał w pozycji gotowej do ataku.
-Czego chcesz ?!
-Przyszedłem pogadać
-Ty ! pogadać ? nie rozśmieszaj mnie jesteś draniem bez skrupułów z tobą nie da się normalnie porozmawiać
Vegeta w ułamku sekundy znalazł się przy twarzy Yamchy -Raz już cię zabiłem nie zmuszaj mnie żebym zrobił to drugi raz - wycedził przez zęby
-No tak wtedy już miał byś Bulmę tylko dla siebie ale wiesz ona mnie już w ogóle nie interesuje , mam nową dziewczynę bardziej wartościową niż ona - Yamcha odsunął się od Saiyanina
-Nie obrażaj jej bo nie masz takiej podstawy
-Tak niby czemu ? wczoraj wyraźnie mi powiedziałeś jak Bulma bardzo mnie kochała - Yamcha odwrócił się do niego plecami
-K..kła...
-Co ?
-To nie jest prawda , znasz Bulme przecież wiesz jaka jest . Zerwała z tobą bo miała dość twoich wyskoków i dość twojej zazdrości . Ona nie chce już z tobą być , chce sobie ułożyć życie z ... z kimś innym- powiedział Vegeta i od razu się zaczerwienił
Inteligencja Yamchy nie pozwoliła na to aby zrozumiał co Vegeta mówiąc " z kimś innym" miał na myśli. Nic nie powiedział Vegecie więc ten odwrócił się i odleciał przez wielki dach stadionu.
W tym samym czasie w Capsule Corp. Bulma wypalała kolejną paczkę papierosów , siedziała na parapecie wielkiego salonowego okna.
-On już nie wróci mamo- mówiła zapłakanym głosem- Ja go nic nie obchodzę
-Ale przecież mówiłaś mi o tym co powiedział w barze- powiedziała z uśmiechem Mrs. Briefs chrupiąc swoje domowe ciasteczka
-Nawet nie wie że to słyszałam , po co go wygoniłam ? W końcu tak czy tak Yamcha by się do mnie odezwał
-Kochanie ani Yamcha ani żaden z naszych przyjaciół nie uwierzył by w ani jedno takie słowo - pocieszała córkę Mrs. Briefs
-Wiem mamo ale wtedy o tym nie myślałam - zaczęła płakać -Vegeta już nigdy nie wróci -rozwyła się na dobre
-Wróci kochanie , wróci - powiedziała wesołym głosem Mrs. Briefs wstając z wielkiej kanapy- Już wrócił.
Zanim te słowa trafiły do Bulmy jej matki już nie było za to w drzwiach stał ... -VEGETA!- krzyknęła
-Yyy cześć - przywitał się niepewnie Saiyanin
-Vegeta ! przepraszam nie chciałam cię wyrzucić nie myślałam racjonalnie , jestem głupia i jeszcze ten dupek Yamcha - Bulma dostała takie słowotoku że wojownik musiał przytkać jej buzię ręką
-Byłem u Yamchy powiedziałem mu o wszystkim , to jest tylko i wyłącznie moja wina przepraszam - i ściągną dłoń z ust Bulmy , która była jak zaczarowana nie odezwała się Vegeta powiedział przepraszam , ten zimny, nieczuły i rządny krwi skurwysyn przeprasza ?! ale ta magiczna cisza nie trwała długo Bulma znów zaczęła bez opamiętania gadać -Tak się martwiłam , gdzie byłeś pewnie cały czas trenowałeś , dobra nic się nie stało, Vegeta przecież i tak by nikt w to nie uwierzył, boże Vegeta tak się martwiłam, Vegeta kocham cię ! - sama chyba do końca nie wiedziała co powiedziała , chciała to powiedzieć , ale nie głośno , trudno stało się powiedziała - Tak Vegeta kocham cię - powiedziała jeszcze raz i stanęła jak pierwszak po wywiadówce
-Yyy no tak więc że ten - Vegeta zaczął się jąkać i drapać po głowie , Bulma stała i patrzyła na niego z ciekawością , przerażeniem .. miłością .-Jaciebieteż ! - wypalił szybko wojownik i niewiele się namyślając odwrócił od niej . Bulma nie dała za wygarnął , podeszła do niego objęła go w pasie i przytuliła głowę do jego szerokich , umięśnionych pleców . Vegeta odwrócił sie powoli popatrzył na jej piękne czerwone usta i wielki niebieskie oczy . Zbliżył się do niej , czuł jej oddech
-A niech tam niech Yamcha grzechu na sumienie nie bierze jeśli myśli że jesteśmy razem -powiedział bardzo cicho i pocałował Bulmę z takim uczuciem i taką energią jakiej żadne z nich jeszcze nie poczuło .
" -Książę twój ojciec nie ma racji , miłość to największe skupisko energii dla jakiegokolwiek wojownika , kochaj Vegeto , kochaj" słowa matki które usłyszał kiedy dopiero uczył się walczyć dźwięczały w jego uszach , teraz był w stanie pokonać , każdego nawet najsilniejszego wroga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz